zamknij

Poznaj Ateny z TuŁódź.com

Wyspy. Kwintesencja Grecji [GALERIA]

2018-05-14, Autor: Tomasz Talaga

Dziś wypływamy na wyspy. Prom na kilku pokładach zbiera ludzi z całego świata. Nie wiadomo na kogo trafisz, ale wiadomo, że będzie gwarno i kolorowo. Rześki wiaterek nie pozwala Ci narzekać, a piękny poranek daje poczucie nowego życia. Jeżeli mimo wszystko teraz narzekasz, to znaczy że nie żyjesz. Tylko ten, kto umie cieszyć się poranną bryzą w jaśniejącym coraz śmielej słońcu żyje naprawdę. 

Wypływamy z portu, mijamy okoliczne wzgórza okalające portową zatokę i przyglądamy się gęsto usianym na zboczach domom. Przy tak pięknej pogodzie jak dziś, poranki muszą tam być cudne. Widzimy oddalające się zabudowania Pireusu i całej, ogromnej aglomeracji Aten. 

Reklama

Ateny mają swoje też ciemniejsze strony. Wypływając z portu widzimy otoczoną wzgórzami ogromną kotlinę, nad którą unosi się poranny smog. Powietrze bynajmniej nie jest przeźroczyste, nad miastem wisi gęsta mgła i dopiero teraz, z perspektywy morza widać, jak bardzo miasto potrzebuje powietrza. Na szczęście jedna część miasta otwarta jest na morze, skąd stale napływa ożywcza bryza. Dzięki temu smog nie jest bardzo dokuczliwy, a upał pozwala się okiełznać. Teraz płyniemy do miejsc nieco bardziej ustronnych, gdzie cywilizacja nie daje się tak bardzo we znaki i można zasmakować czystej, greckiej i wyspiarskiej przyrody. 

Szukając na promie gniazdka do laptopa, by móc kontynuować pisanie tego tekstu trafiłem do business class. Zaproszono mnie bez problemu i mogłem przysiąść się do stolika innych podróżujących. Siedząc w kantynie pod pokładem, podpięty do elektrycznej sieci, cierpliwie rozglądałem się patrząc dyskretnie w twarze podróżujących. To moje ulubione zajęcie w podróży wszędzie tam, gdzie obok mnie przebywa wiele osób przybyłych z różnych stron świata. Każda twarz, nawet jeśli nie mówi wprost, zawsze coś mówi. Jedni wyglądają na zamyślonych, czyli takich, którzy prowadzą wewnętrzny dialog z samym sobą. Inni, bardziej rozproszeni na bodźcach zewnętrznych, szukają wzrokiem rzeczy miłych i przyjemnych. Dla jednych dobra kawa podana przez uśmiechniętą kelnerkę to wszystko, co potrzeba do szczęścia, inni wymagają więcej i bacznie rozglądając się szukają tęsknym wzrokiem szerokich plenerów greckiego wybrzeża.

Grecja jest piękna. Obojętnie, czy widziana z góry, czy oglądana z morza, pociąga swoją urodą i wdziękiem. Dwa niebieskie światy - niebo i morze - przedzielone pasem białego kamienia. Tak, jak na greckiej fladze. Przy tak pięknym świetle, docierającym do najsekretniejszych zakamarków duszy trudno o smutek. Greckie przestrzenie rozświetlone cudownym słońcem to chyba najlepszy naturalny antydepresant, jaki można znaleźć na tej ziemi. Jeśli potrzebujesz złapać głęboki oddech morskiej bryzy i szeroko otworzyć oczy na to, co na codzień zakryte, musisz tu przyjechać. Masz szansę nie tylko wyhamować w szaleńczym biegu swojego biznesu, szkoły czy zwykłych, domowych obowiązków. Możesz też dotknąć pięknej formy, subtelnych kształtów tworzonych przez greckich artystów na przestrzeni wieków. 

To zadziwiające, jak mocno miejscowe słońce rozświetliło im zakamarki duszy i wydobyło na powierzchnię subtelne akty twórcze. Grecy fantastycznie wykorzystali i nadal wykorzystują naturalne piękno zamknięte w bryłach białego kamienia, kolorze oliwek i morskiego błękitu. W przedziwny sposób spajają to razem w przedziwną harmonię i nie ma znaczenia, czy tworzą dumną, bogatą świątynię, posąg atlety, subtelny, kobiecy akt czy zwykłą sałatkę z serem feta. Wszystko jest doskonale dobrane i skomponowane. 

Wreszcie dopłynęliśmy do wyspy. Naszym oczom, wyłaniając się zza narożnej skały, ukazał się niewielki port wciśnięty w naturalną zatokę otoczoną stromymi wzgórzami. Forma wzgórz okalających port, z przyklejonymi do skał białymi domkami do złudzenia przypominała grecki amfiteatr. Tyle, że w roli głównej, sam nie wiem, komedii czy tragedii, występowały wpływające do portu łodzi obładowane turystami. Miejscowi zaś, mając na to wszystko widok z góry, filozoficznie, ze stoickim spokojem, uśmiechali się pod nosem. 

To trzeba zobaczyć, przejść osobiście i dotknąć palcami. Wąziutkie uliczki na szerokość zadu muła, który na stromych schodach jest, oprócz człowieka oczywiście, jedynym środkiem transportu zdolnym przenieść na wyższe partie wzgórza jakiekolwiek towary. Ostre, strome schody pomalowane śnieżnobiałą farbą, przepiękne wiszące w doniczkach ogrody i wszechogarniający spokój. Cisza, nostalgia, zupełne wyłączenie myślenia i tylko estetyka. Pełna, piękna, do bólu. Przenikająca człowieka do sedna egzystencji. 

Wyspy to kwintesencja Grecji. Życie wolnych ludzi, być może prostych i bezpretensjonalnych, z niewielkimi potrzebami i jeszcze mniejszym budżetem. A jednak wolnych. Bezkresne morze otwierające się przed nimi codziennie niczym okiennice nieba, szybujące mewy i wszechobecny wiatr… Czy można chcieć więcej stojąc na dziobie z rozpostartymi ramionami, mając przed oczami tylko błękit. We wszystkich odcieniach - błękit. 

Na koniec wypada nam podziękować naszym partnerom, dzięki którym mogliśmy przeżyć tak wspaniałe chwile i podzielić się nimi z naszymi Czytelnikami. Dzięki liniom lotniczym Ryanair oraz pomocy Nikoletty Nikolopoulou, szefowej Greckiej Narodowej Organizacji Turystycznej w Warszawie (GNTO Office, Warsaw, Poland) mogliśmy cieszyć się greckim słońcem, błękitem nieba i lazurem wody. Dziękujemy!

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

W kwestii udzielenia absolutorium dla prezydent Hanny Zdanowskiej uważasz tak jak:





Oddanych głosów: 337