zamknij

Kultura i rozrywka

„W Teatrze Powszechnym nie ma sezonu ogórkowego” – wywiad z Ewą Pilawską

2018-07-27, Autor: Marzena Tkaczyńska

Ponad 370 zagranych przedstawień, w tym aż 9 premier, 134 tysięcy łodzian na widowni i około 3,5 miliona złotych wpływu z biletów. Tak w liczbach wygląda podsumowanie kończącego się właśnie sezonu w Teatrze Powszechnym w Łodzi. A jak wyglądał repertuar teatru, jego osiągnięcia oraz jakie szczególnie inicjatywy, skierowane do wybranych grup odbiorców, pojawiły się na scenach Powszechnego? Odpowiedzi na te pytania udzieliła nam dyrektor Teatru, Ewa Pilawska. Jako pierwsi zdradzamy również plany teatru na nadchodzący sezon!

Okres letni to sezon urlopowy, kiedy to łódzkie teatry pozostają dla widzów zamknięte. Czy zgadza się Pani z tą tezą?

Reklama

Uważam, że trzeba przełamywać pewne stereotypy, dlatego od wielu lat konsekwentnie gramy w wakacje. Bo dlaczego mielibyśmy nie grać? Przecież wakacje to czas, kiedy mamy najwięcej czasu dla siebie, wtedy również nasi widzowie mają czas na teatr. Zresztą, ja tak postrzegam misję teatru publicznego – powinien opierać się na codziennej pracy i otwartości.  

Jak wyglądają letnie miesiące na scenie Teatru Powszechnego?

W czerwcu i lipcu gramy bardzo intensywnie, a w sierpniu mamy przerwę i wybieramy się na urlopy. 

Jakiego rodzaju repertuar gości w Powszechnym w lipcu tego roku? Jaka tematyka spektakli dominuje?

Jako Polskie Centrum Komedii skupiamy się na pokazaniu różnorodnego języka komedii. Na Dużej Scenie dominuje stuprocentowa dawka oczyszczającego śmiechu, co nie znaczy bezrefleksyjnego; na Małej Scenie prezentujemy m.in. sztuki Juliusza Machulskiego, Radosława Paczochy czy Michała Siegoczyńskiego, które miały u nas swoje prapremiery. 

W jaki sposób Teatr Powszechny zachęca łodzian do przyjścia na swoje spektakle w sezonie „ogórkowym”?

Może to ryzykowne stwierdzenie, ale uważam, że w Teatrze Powszechnym nie mamy „sezonu ogórkowego”. Pracą, profesjonalizmem i uczciwą rozmową z widzami zapracowaliśmy na markę. Reakcje widzów potwierdzają, że warto. Gdy ogłosiliśmy repertuar „Lata w Teatrze Powszechnym w Łodzi”, bilety znikały w błyskawicznym tempie. Ponadto w lipcu współorganizujemy półkolonie dla dzieci i młodzieży, które są w trudnej sytuacji rodzinnej i życiowej. Gdyby to rzeczywiście był sezon ogórkowy, umieralibyśmy z nudy. Tymczasem narzekamy raczej na brak czasu.

Ile spektakli wystawiliście Państwo w okresie od początku wakacji? Jak ocenia Pani zainteresowanie widzów łódzką sceną teatralną w okresie urlopowym? 

W czerwcu i lipcu mamy 43 przedstawienia w repertuarze. Cieszę się, że tak dużo gramy. Nie kreujemy eventów, nie zapraszamy gwiazd serialowych i teatrów z Warszawy, nie rozdajemy bezpłatnych biletów. Mimo konkurencji ze strony innych wydarzeń teatralnych organizowanych w wakacje w Łodzi, zainteresowanie naszym repertuarem jest ogromne. Fenomenalne jest, że łodzianie przychodzą „na aktorów Powszechnego” i po prostu kupują bilety na nasze spektakle. Taki był mój cel, dlatego tak cieszy mnie, że udało mi się zbudować siłę zespołu Teatru Powszechnego. Wakacyjna cena jest oczywiście atrakcyjna, ale zawsze nieporównanie trudniej jest sprzedać bilet (nawet, jeśli kosztuje 30 złotych) niż rozdać bezpłatne wejściówki. 

Już po raz drugi nawiązaliście Państwo współpracę z Manufakturą i włączyliście się w 595. Urodziny Łodzi. Jakie spektakle przygotowaliście Państwo dla łodzian z tej okazji?

Zawsze aktywnie uczestniczymy w obchodach urodzin Łodzi. W tym roku zagramy dwukrotnie „Szalone nożyczki” – ale to nie pierwszy raz, kiedy pokażemy je w Manufakturze. Przed laty wszystkie łódzkie teatry prezentowały tam swoje spektakle (w specjalnie przystosowanych namiotach), my wtedy pokazaliśmy naszą kultową komedię. W zeszłym roku natomiast zagraliśmy „Pomoc domową” – to pozwoliło nam sprawdzić miejsce, przetestować taką otwartą formę prezentacji. Trochę obawiałam się kolizji z normalną działalnością sklepów, restauracji, ogródków. Okazało się jednak, że wyszło znakomicie. Manufaktura zbudowała profesjonalną scenę z zadaszeniem – ten dach uratował nas przed upałem. Już wtedy pomyślałam, że za rok spróbujemy w podobnej przestrzeni zagrać „Szalone nożyczki”. Partnerami urodzinowych prezentacji „Szalonych nożyczek” są Łódzkie Centrum Wydarzeń i Manufaktura.

„Szalone nożyczki” to kultowy spektakl Teatru Powszechnego. Bilety na jego pokaz na scenie Manufaktury, w ramach urodzin Łodzi, rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Zgodzi się Pani z opinią, że łodzianie go kochają? 

To wielka radość mieć taki spektakl w repertuarze. Kiedy tłumaczka Elżbieta Woźniak opowiedziała mi o „Szalonych nożyczkach”, od razu wydał mi się on ciekawy, a jego forma atrakcyjna. Jej realizacji towarzyszyły jednak stres i ryzyko artystyczno-ekonomiczne. Kiedy zamówiłam tłumaczenie sztuki, po pierwszym czytaniu nasz koproducent – warszawski Teatr Kwadrat – wycofał się, przewidując, że prapremiera będzie klęską. Scenariusz jest bowiem w zasadzie szkicem akcji, który obejmuje ok. 20 minut spektaklu, a ten trwa ponad dwie godziny. A jej wypełnienia zależy od aktywności widzów. Również reżyser i aktorzy obawiali się, że widownia nie będzie aktywna, ale ja byłam pewna, że łodzianie są otwarci i gotowi na interaktywny spektakl. I tak jest do dziś. Upór i odwaga się opłaciły – wprowadziliśmy ten tytuł do polskiego teatru i to daje dużą satysfakcję.

Spektakl „Tango Łódź” został wybrany przez widzów najlepszym spektaklem na Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Z czego Pani zdaniem wynika fenomen tego przedstawienia? 

Widzowie wybrali spektakl z naszego Teatru, choć konkurencja na Festiwalu jest ogromna. To ważne wyróżnienie. „Tango Łódź” to wstrząsająca historia fabrycznej Łodzi, roli kobiet w jej budowaniu, ich zmaganiach aż do współczesności. Spektakl stawia bardzo ważne pytania, czasami niewygodne. Nie pozwala zatrzeć prawdy o naszym mieście i jego historii. Imperia fabrykanckie upadły, a co mamy w zamian? Kolejne centra handlowe? Rozdawane balony i zniżki? „Tango Łódź” jest mocno zakorzenione w lokalności – tak jak i Teatr Powszechny. Bardzo identyfikujemy się z Łodzią, z miejscem, w którym tworzymy. Staramy się je rozumieć, a nie wypierać. 

Jakie plany macie Państwo na najbliższy sezon? Czy może Pani już teraz uchylić rąbka tajemnicy, na jakie premiery i spektakle zaprosicie Państwo łodzian jesienią? 

Sezon zapowiada się bardzo intensywnie, od września zaczynamy grać. Trwają próby „Tańca albatrosa” Géralda Sibleyrasa, za chwilę zaczniemy próby kolejnego spektaklu w reżyserii Jakuba Przebindowskiego pod roboczym tytułem „Weselne perypetie”. Poza tym w tym sezonie przygotujemy m.in. prapremierę sztuki „Wracaj” Przemysława Pilarskiego w reżyserii Anny Augustynowicz (w ramach koprodukcji z Teatrem Współczesnym w Szczecinie), Paweł Szkotak wyreżyseruje prapremierę komedii „Wykapany zięć” Krzysztofa Kędziory, a u Radosława Paczochy zamówiłam sztukę poświęconą Gustawowi Herlingowi-Grudzińskiemu, którą wyreżyseruje Adam Orzechowski. Ponadto realizować będziemy kolejne premiery w ramach Teatru dla niewidomych i słabo widzących (pierwsza już we wrześniu, na prośbę grupy niewidomych z Polski) i naszych akcji społecznych (Spektakle dla emerytówSpektakle dla bezrobotnych) oraz kolejną odsłonę cyklu „Dziecko w sytuacji”. W październiku zaprezentujemy również premierę spektaklu przygotowanego przez pracującą u nas cyklicznie na warsztatach grupę seniorów, która pod opieką aktorów naszego teatru przygotowuje spektakl poświęcony 100-leciu niepodległości. Przygotowujemy się oczywiście do XXV edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych i modernizacji Teatru. 

Na jakim etapie jest modernizacja Teatru?

Za chwilę ogłosimy trzeci przetarg – dwa poprzednie nie zostały rozstrzygnięte, ponieważ ceny usług budowlanych poszły tak bardzo w górę, że wszystkie oferty przewyższały nasze dofinansowanie. Zresztą to nie tylko nasz problem – proszę zobaczyć, ile przetargów w Łodzi i w Polsce nie ma rozstrzygnięć. Na modernizację mamy 20 000 000 zł, a najniższa oferta złożona w przetargu wynosiła 25 350 130,26 zł. Dofinansowanie na modernizację otrzymaliśmy w programie z Unii Europejskiej, który nie pozwala przekroczyć kwoty 5 milionów euro brutto. Nawet gdybyśmy znaleźli dodatkowe środki od sponsora – po prostu nie mogliśmy z nich skorzystać. To taka trochę radość przez łzy. Poczuliśmy głęboką niesprawiedliwość, kiedy dotarły do nas niepokojące informacje, że modernizacja nie odbywa się z naszej winy. To nieprawda. Niedawno w związku z tymi nieprawdziwymi oskarżeniami na moją prośbę złożyliśmy na ręce radnych z Komisji Kultury szczegółowe kalendarium i opis działań dotyczących modernizacji od jej początku. Trzeci przetarg zostanie ogłoszony w formule „Zaprojektuj – wybuduj”, czyli takiej, która maksymalnie zwiększy szansę na wybór wykonawcy. Od początku pojawienia się tematu modernizacji i dofinansowania powołałam zespół doświadczonych specjalistów, w którym kierownikiem projektu i inwestorem zastępczym jest Magda Janus Hibner, z którą zbudowałam Małą Scenę Teatru Powszechnego. Wtedy również było ciężko i wiele osób pukało się w czoło, mówiąc, że nie mam szans zbudować sceny na ciasnym podwórku Powszechnego i z tak małymi środkami. Okazało się jednak, że można. Mała Scena funkcjonuje sześć lat. Dlatego wierzę, że i tym razem osiągniemy cel.

Jak podsumowałaby Pani kończący się sezon?

Przyniósł wiele bardzo dobrych doświadczeń. Zagraliśmy ponad 370 przedstawień, przygotowaliśmy 9 premier, Festiwal i mogliśmy poszczycić się bardzo wysoką frekwencją – Teatr odwiedziło bowiem ponad 134 tys. osób, uzyskaliśmy ok. 3,5 miliona złotych wpływów z biletów. Ogromnie dziękuję za słowa uznania i wyróżnienia, które otrzymałam od widzów. Mam tu na myśli m.in. Łodzianina Roku i miejsce w rankingu pisma „F5” dziesięciu osób, które pozytywnie zmieniają Łódź, sprawiając, że jest lepszym miejscem do życia. To dodaje skrzydeł i jest dla mnie komunikatem od Państwa, że Powszechny jest Waszym teatrem, że właśnie takiego teatru chcecie. W sierpniu znikamy na kilka tygodni, a po urlopie wracamy i już 10 września zaczynamy grać. 

Oceń publikację: + 1 + 20 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Namierzanie przez policję z powietrza (przez śmigłowce, drony) na autostradzie kierowców łamiących przepisy jest:






Oddanych głosów: 1106