zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - z Maliną o Sporcie | Siatkarskie emocje w Nysie po łódzku

2018-03-13, Autor: Michał Malinowski

Puchar jest nasz, ten Puchar do Łodzi pojedzie...

Tak mogli śpiewać w sobotni wieczór postronni fani siatkówki w naszym mieście. Łódzkie kluby odprawiły bowiem swoich półfinałowych rywali solidarnie po 3:1 i mogliśmy czekać na niedzielne, finałowe rozstrzygnięcie. Święto kobiecej siatkówki w Nysie stało się więc przy okazji świętem naszego miasta, co, można by rzec nieco buńczucznie, było w sumie do przewidzenia.

Reklama

Zanim jednak o nas to najpierw krótko o rywalach, bo wcale łatwo w tych sobotnich meczach nie było.

Zarówno pilanki, jak i radomianki pokazały kawał dobrej siatkówki. ŁKS w secie numer trzy i cztery walczył przecież na przewagi, a siatkarki Radomki, za wyjątkiem pierwszej partii, pokazały, że wyeliminowanie Chemika Police nie było wyłączne kwestią przypadku – podopieczne Jacka Skroka naprawdę nieźle poczynały sobie w starciu z rywalkami, które przecież niemal w komplecie są lub były reprezentantkami swoich krajów.

Osobiście dotarłem do Nysy dopiero na niedzielne starcie, które zresztą miałem przyjemność komentować. Nowo otwarta hala sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. No i 11 marca była wreszcie wypełniona niemal w całości, bo dzień wcześniej z frekwencją „szału nie było”...

Derby Łodzi w finale krajowego pucharu – słyszał ktoś kiedyś o czymś takim?! Nie zdarzyło się to bodaj w żadnej z najbardziej popularnych gier zespołowych. Swoją drogą, zdarza się to dosyć regularnie w beach soccerze ;-)

Ale wracając na siatkarskie parkiety... Sześćdziesiąty pierwszy raz wręczano trofeum i nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której finał był pojedynkiem derbowym. Łódź zapisała się więc na stałe w historii siatkówki. Warto zresztą podkreślić, że w sumie łódzkie zespoły odbierały trofeum już jedenaście razy. Budowlani zgarnęli puchar po raz drugi, a – to ciekawostka – ŁKS przegrał po raz pierwszy w finale. Niedościgniony, póki co, pozostaje Start z sześcioma triumfami.

Sam finał był całkiem ciekawym sportowo widowiskiem, ze sporym wskazaniem jednak – to odzwierciedla również wynik – na Budowlanych. Zanim zagłębię się w niedzielne wydarzenia to cofnę się jeszcze na chwilę do soboty. Moim zdaniem bowiem właśnie wtedy, będę się przy tym upierał, w dużym stopniu rozstrzygnęły się losy finału. Trzeci set meczu ŁKS Commercecon Łódź i ENEA PTPS Piła, rozgrywająca Lucie Mühlsteinova walczy na siatce o piłkę, spada... i niestety nie wytrzymuje jej kolano. Co znaczy stracić rozgrywacza w siatkówce, rozumie pewnie każdy. Jak trudne zadanie stanęło przed młodą Dominiką Mras wie pewnie najlepiej ona sama. Warto wiedzieć, że wejście do podstawowego składu dla drugiej rozgrywającej mogło być trudne nie tylko z uwagi na wiek czy doświadczenie, ale także ze względu na fakt, iż przeważnie na treningach gra ona z drugą szóstką. Oznacza to, iż dużo częściej wystawia piłki tym koleżankom, które na parkiecie pojawiają się rzadziej, a znacznie mniej powtórzeń wykonuje z siatkarkami podstawowymi. Jeśli dołożymy do tego trochę stresu i rangę spotkania to zrozumiemy jakie wyzwanie stało przed rozgrywającą ŁKS.

Zawodniczki Grot Budowlanych Łódź owszem były lepsze i chwała im za zwycięstwo, ale bardzo żałuję, że ich przeciwniczkom niedane było wystąpić w najsilniejszym składzie. Na marginesie nieco – jestem bardzo ciekawy, co zrobi w tej sytuacji sztab trenerski i włodarze klubu z Al. Unii i gdzie szukać będzie posiłków na pozycję rozgrywającej, bo Czeszki w tym sezonie pewnie już nie zobaczymy :-(

Jak pięknie mogło być, gdyby mecz był nieco bardziej wyrównany, niech zobrazuje sytuacja z trzeciego seta, kiedy to ełkaesianki doprowadziły do remisu 16:16. Ich kibice tak się nakręcili, że trudno mi było usłyszeć kolegę, z którym komentowałem to spotkanie. W ogóle brawa należą się fanom obydwu zespołów. Obie grupy „dawały radę”, choć oczywiście liczebnie przeważali sympatycy klubu z przeplatanką w herbie. Bardzo długo po meczu i dekoracji fetowano w jednej części hali zdobycie trofeum, w drugiej zaś walkę i ambicję pokonanych.

W Nysie, z której swoją drogą bliżej jest do stolicy Czech niż do naszego miasta, na pewno długo nie zapomną łódzkich kibiców – i mam tu na myśli najzupełniej pozytywny wydźwięk tego słowa. Tak jak i pewnie wszyscy, którzy wybrali się na południe naszego kraju długo pamiętać będą historyczne derby Łodzi. A Puchar jest nasz i puchar do Łodzi należy!

A skoro już, niejako przez „boiskową aklamację”, zostaliśmy stolicą polskiej kobiecej siatkówki, to może by tak finałowe mecze sześćdziesiątej drugiej edycji Pucharu Polski rozegrać, za rok, w nowo otwartej hali w Łodzi?! O ile oczywiście zdążą ją otworzyć :-D A jak nie to „od biedy” zostaje przecież Atlas Arena...

A do Was, Drogie Pani Siatkarki, oprócz podziękowań i gratulacji, kieruję apel – myślę zresztą, że w imieniu całego sportowego środowiska w naszym mieście: CZEKAMY NA DERBY W FINALE MISTRZOSTW POLSKI!!!

Oceń publikację: + 1 + 16 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Historyczny neon ŁÓDŹ FABRYCZNA powinien być:






Oddanych głosów: 562