zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - Z Maliną o Sporcie | Łódzki miłośnik calcio z wizytą we Włoszech

2018-05-04, Autor: Michał Malinowski

Kiedy byłem młod(sz)y... Brzmi, jakbym miał co najmniej z siedemdziesiąt lat i częstował swoje wnuki cukierkami na literę 'W' ;-)
Ale do rzeczy, żeby nie przedłużać, bo wszyscy odpoczywają... Z dobrodziejstw długiego weekendu korzystam i ja, a że w niedzielę, niejako przejazdem, zawitałem do Wenecji to dzisiaj będzie słów kilka o calcio.

Jestem wielkim fanem włoskiej piłki, choć naprawdę nie wiem skąd mi się to wzięło. Próbowałem swego czasu ustalić źródła mojej fascynacji futbolem rodem z Półwyspu Apenińskiego, ale jakoś nic do głowy mi nie przychodziło - tak jest i już... Jedynym możliwym logicznie wytłumaczeniem wydaje się być magiczne słowo catenaccio, a to dlatego, że jak już kopę piłkę, to zazwyczaj stoję na bramce,więc bardziej interesuje mnie to co z tyłu.

Reklama

Choć przyznać muszę, że wielokrotnie irytowało mnie granie na 0:0 od pierwszego(!) gwizdka sędziego, bądź też bronienie 1:0 jeszcze w pierwszej połowie, zamiast dobicia rywala - za co niejednokrotnie Azzurri płacili wysoką cenę, to jednak imprezy mistrzowskie "kończyły się" dla mnie niejako wraz z odpadnięciem Włochów z turnieju. Zresztą z ich ważnymi meczami mam wiele ciekawych wspomnień - jak chociażby pamiętny finał Euro 2000 słuchany w czasie podróży właśnie do Włoch przez odbiornik radiowy (dzisiaj byłoby to dużo mniejsze wyzwanie) i oglądany fragmentami na parkingu w czeskiej telewizji, jak hitowy półfinał z Niemcami podczas mundialu w 2006 roku, kiedy to korzystałem z gościny Włochów przebywając na kempingu w Dolomitach, czy wreszcie finał tej samej imprezy oglądany we francuskim Taize z rzeszami innych młodych - oczywiście głównie Francuzów :-D


A jak wrócę pamięcia do pary stoperów Nesta-Cannavaro to aż łezka się w oku kręci, bo chyba żadna ekipa reprezentacyjna nie dorobiła się takiej dwójki obrońców przez ponad dekadę, która minęła od niemieckiego mundialu. No ale to tylko moja opinia ;-)


Znowu odpłynąłem nieco od tematu. Pisałem już, że od zawsze gram na bramce, stąd też z Italii przywoziłem sobie zazwyczaj koszulki bramkarzy. Te z nazwiskiem  Toldo nabyłem po jego fenomenalnej grze we wspomnianym belgijsko-holenderskim czempionacie Starego Kontynentu, zaś te mistrza nad mistrzami - Gianluigiego Buffona - przy okazji kolejnych wizyt w Rzymie i innych miastach.


I o tych koszulkach właśnie dwa słowa chciałem. To znaczy nie konkretnie o tych przywiezionych przeze mnie, ale o tych które można nabyć na Półwyspie Apenińskim. Włosi kochają swoją piłkę, dlatego wśród trykotów na stoiskach we wszystkich atrakcyjnych turystycznie miastach dostać można koszulki największych gwiazd tamtejszej piłki, nawet jeśli to nie są wielkie gwiazdy światowego futbolu. Wśród spotkanych przed paroma dniami napisów na plecach widniały także nazwiska takich "gigantów" jak Pelle czy Belotti...

A kto spoza Italii? Tylko największe tuzy: Messi, C. Ronaldo, Neymar i... tak, tak - Lewandowski. Kilkanaście lat temu, mogłem tylko pomarzyć o tym, aby zobaczyć we Włoszech koszulkę Polaka, a dzisiaj występuje on w jednym szeregu z Higuainem, Dybalą, Buffonem, czy wspomnianymi wyżej. Pewnie, gdybym udał się bardziej na południe spotkałbym jeszcze Milika, a może także Zielińskiego (akurat tutaj w ogóle koszulki Napoli nie rzuciły mi się w oczy)...


Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie dostrzegamy tu nad Wisłą faktu, jak bardzo cenieni są obecnie nasi piłkarze: Lewy niemal w każdym zakątku świata, a Milik i Zieliński - właśnie na Półwyspie Apenińskim. Często narzekamy, że za mało bramek, że za mało asyst, że za słabi, że mogło być lepiej, że szybciej, że wyżej, że dokładniej, że doskonalej, a oni tymczasem już osiągnęli status mega gwiazd. Pewnie niektórzy wieszają psy na Lewandowskim po półfinałach z Realem - fakt, nie zagrał wybitnych zawodów, miał parę sytuacji, które powinien wykorzystać, ale z drugiej strony miał udział przy pierwszej bramce w Madrycie, w Monachium powinien "zarobić" dwa karne (a jednego to bez żadnych wątpliwości). Może czasem warto spojrzeć na poszczególnych graczy z nieco szerszej perspektywy?


Muszę jeszcze przyznać na koniec, że rozczarował mnie jeden fakt - nie spotkałem nigdzie koszulki Wojtka Szczęsnego, a byłem przygotowany na jej zakup... Widać musi jeszcze chwilę popracować na swoją pozycję "na straganach" ;-)


PS. W Austrii odkryłem ciekawą grę - nazywa się fistball (lub faustball). Taka dziwna odmiana siatkówki, ale całkiem interesująca...
PSII. VAR w CL wprowadzić jak najszybciej!!!
PSIII. Mamy dwa medale!!!!! Brawo Budowlane :-) A jeszcze Skra dzielnie stawia czoła ZAKSIE...

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Hanna Zdanowska może być wybrana na prezydenta Łodzi pomimo prawomocnego wyroku skazującego?






Oddanych głosów: 425