zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - z Maliną o Sporcie | Łódź chce zgarnąć wszystko co się da!

2018-04-24, Autor: Michał Malinowski

Pomyliłem się!!! Yes, yes, yes :-D Odbiło mi?! Nie... Choć faktycznie nie mogę jeszcze dojść do siebie po tym, co wczoraj zrobiły siatkarki ŁKS Commercecon Łódź. A jak pamiętacie zapewne, dwa tygodnie temu prognozowałem, że nasze drużyny stoczą bój o brąz. Nic z tych rzeczy!

Pisałem też, że płakał nie będę, jeśli się choć częściowo pomylę. I nie płaczę oczywiście. Tymczasem łzy lały się na Podpromiu, i to po obu stronach siatki, a kibice mogą się cieszyć, że sport potrafi być taki nieprzewidywalny – piękny dla jednych, a jednocześnie okrutny dla drugich.

Reklama

Ale najpierw wrócę do pary półfinałowej, w której rywalizowały siatkarki Budowlanych. Było blisko i daleko zarazem. Łódzka ekipa potrafiła wygrać w sposób dosyć zdecydowany starcie w Atlas Arenie, ale w Policach przegrała dwukrotnie.

Najbardziej szkoda chyba tego pierwszego starcia, bo były w nim momenty, w których można było „załapać się” na równe granie.

Pamiętać też należy, że w rywalizacji do dwóch zwycięstw, to w dużym stopniu gospodarz pierwszego spotkania ma na plecach olbrzymi bagaż i można było spróbować to wykorzystać.

Cóż, nie udało się – Chemik wciąż jest pół kroku w przodzie, choćby dlatego, że jako jedyny w kraju może wystawić dwie niemal równe szóstki.

Kto wie jednak, jak to będzie wyglądało za rok? Przypomnę jeszcze raz to, o czym pisałem przed sezonem – tak młodym składem jak podopieczne Błażeja Krzyształowicza nie gra chyba nikt, a już na pewno nikt z czołówki (choć i policzanki do „staruszek” zdecydowanie nie należą). Przyszłość na pewno stoi otworem przed tą ekipą, a doświadczenie (choć dosyć przykre) zebrane w Lidze Mistrzyń oraz nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym wierzę, że pozwoli wejść na jeszcze wyższy poziom. Tymczasem wciąż w zasięgu pozostaje brązowy medal. Myślę, że miło byłoby skończyć sezon pozytywnym akcentem i pokazać dobitnie, kto w rywalizacji łódzko-rzeszowskiej jest lepszy. Jak dla mnie faworytkami są Budowlani i liczę, że ziści się scenariusz z dwoma medalami łódzkich kobiecych drużyn siatkarskich.

Medale na pewno zawisną na szyjach zawodniczek ŁKS-u Commercecon. Swoją drogą scenariusz w rywalizacji drugiej pary półfinałowej był mocno zbieżny z pierwszym. Oczywiście wyniki meczów były nieco inne, ale tak samo żałować można było pierwszego spotkania, tak samo w starciu w Łodzi zwycięstwo nie było raczej zagrożone, i tylko finał rywalizacji był inny, choć długimi chwilami wydawało się, że jednak czeka nas starcie derbowe w walce o najniższy stopień podium. Przyznam, że we wczorajszy wieczór nie mogłem się w pełni oddać emocjom siatkarskim, gdyż gościłem na koncercie charytatywnym zorganizowanym dla chorej córki znajomych. Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Ale dzięki temu odkryłem, jak pasjonujące może być śledzenie suchego siatkarskiego wyniku w aplikacji mobilnej (której nazwy oczywiście nie zdradzę). Przyznam szczerze, że co najmniej dwa razy postawiłem przysłowiowy krzyżyk na Wiewiórach. Kiedy zobaczyłem 11:7 – wiedziałem, że będzie ciężko. Jednak wynik 16:7 wydawał się nie pozostawiać złudzeń... 16:12 wyglądało już nieco lepiej, ale późniejsze 21:15 i 22:17 (czyli chyba najsłynniejszy wynik w historii polskiej męskiej siatkówki) nie nastrajało już zbyt optymistycznie. Przy 22:20 wiadomo było, że może się już zdarzyć wszystko... No i się zdarzyło! Pamiętam jeszcze tylko długo wyświetlający się wynik 27:27 – a skoro można było przypuszczać, że trenerzy nie maja już czasów do dyspozycji to wniosek mógł być jeden: pewnie trwa „czelendżowanie”. I zaraz potem wynik się zmienił...

Tie-breaka śledziłem już z zapartym tchem przed ekranem. Mało było wcześniej? To proszę: 3:5, 6:6; 7:9 i prosta, przepraszam banalna piłka w górze, a za chwilę 11:9! Poziom sportowy nie porywał, ale emocjonalnie to chyba jeden z najlepszych meczów w wykonaniu kobiet, jaki widziałem. Po kończącym spotkanie bloku Katarzyna Sielicka szalała niczym nasi mistrzowie świata po ostatniej piłce z Brazylią.

Napisałem już na FB: i jak tu nie kochać siatkówki?! :P

Warto dodać jeszcze do tego wszystkiego fakt, iż łodzianki wydarły w Rzeszowie zwycięstwo bez udziału swojej liderki Regiane Bidias, która w starciu w Atlas Arenie doznała kontuzji i na skrzydle musiały sobie radzić razem te, które zazwyczaj zamiennie partnerowały Brazylijce. Swoją drogą, jeśli spojrzeć w statystyki to śmiało można zadać pytanie, jak w ogóle ełkaesiankom udało się wygrać?! Ale jak widać w siatkówce można wygrać czasem i sercem :-)

ŁKS stanie po raz czwarty przed szansą sięgnięcia po tytuł mistrza Polski. Czy uda się powtórzyć sukces sprzed trzydziestu pięciu lat i po raz drugi zdobyć złoto?!?!

Oceniając na chłodno, faworytem wydaje się być ekipa z Polic. Dużo będzie zależało od tego czy uda się przywrócić „do żywych” brazylijską przyjmującą... Jednego jestem pewien: łodzianki tanio skóry nie sprzedadzą!

No i warto pamiętać, że w przyszłym sezonie czeka na podopieczne Michala Maška nagroda w postaci występu (przynajmniej w fazie eliminacyjnej) Ligi Mistrzyń.

A żeby podsycić nieco atmosferę to dodam, że Łódź może zgarnąć w tym roku wszystko, co jest do zdobycia w żeńskiej siatkówce. Siatkarki Grota Budowlanych triumfowały bowiem w Pucharze i Superpucharze Polski, a ostatni skalp do łódzkiej potrójnej korony mogą dorzucić zawodniczki ŁKS Commercecon!

Oceń publikację: + 1 + 21 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak oceniasz pomysł darmowej komunikacji miejskiej dla mieszkańców Łodzi?






Oddanych głosów: 745