zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - z Maliną o Sporcie | All Star Volley Show - hit czy kit?

2018-06-21, Autor: Michał Malinowski

Tego siatkarski świat jeszcze nie widział. To znaczy w sumie już widział – w sobotę, ale było to wydarzenie bez precedensu. Przez chwilę miałem taki pomysł, żeby policzyć wszystkie trofea, które zdobyli panowie, którzy zameldowali się w weekend w Łodzi. Szybko jednak odpuściłem – obstawiam, że zdecydowanie więcej czasu zajęłoby mi sumowanie ich osiągnięć niż pisanie tego felietonu ;-)

W łódzkiej Atlas Arenie spotkało się na boisku kilka pokoleń wybitnych siatkarzy. Byli Polacy. Tacy, którzy wciąż grają, jak choćby Wilfredo Leon czy Karol Kłos i tacy, którzy dopiero co zakończyli swoje bogate kariery, jak Paweł Zagumny, Piotr Gruszka czy Michał Winiarski. Były prawdziwe ikony siatkówki, jeśli nie w skali światowej to przynajmniej w swoich krajach. O Polakach już wspomniałem, a ponadto na boisku zameldowali się między innymi: Giba, Tietiuchin czy Vladimir Grbić. Swoją drogą, pamiętacie akcję tego ostatniego z olimpijskiego finału w Sydney? Najpierw poszedł niczym dzik w żołędzie, cytując klasyka, fruwając nad bandą reklamową, a później szybko wrócił na plac gry i zablokował rosyjskiego atakującego. Oprócz wyżej wspomnianych byli jeszcze nasi złoci medaliści olimpijscy z Montrealu: Ryszard Bosek, Stanisław Gościniak i Edward Skorek. Był doskonale znany polskim kibicom Gardini (na boisku) oraz jeden z najbardziej utytułowanych trenerów świata Alekno (na ławce). Tego nie grali tak naprawdę chyba jeszcze nigdy i nigdzie! Była dobra siatkówka. Było też oczywiście, jak to ma miejsce w tego typu spotkaniach, nieco zabawy.

Reklama

Impreza tym bardziej warta uwagi, że nie był to tylko mecz dla samego meczu. Cała impreza, którą uświetnił swoim koncertem Dawid Kwiatkowski, była bowiem inauguracją programu, który ma na celu przeciwdziałanie otyłości wśród dzieci. Gwiazdy siatkówki, z Gibą na czele, będą zachęcać najmłodszych w naszym kraju do zdrowego trybu życia, prawidłowego odżywiania oraz - co może najważniejsze - ruchu. Wszystko to po to, aby młode pokolenie było zdrowsze, a siatkówka ma być w tym wszystkim jednym ze sposobów na aktywność fizyczną.Tym bardziej chwała więc zawodnikom, że spotkali się w tak szczytnym celu.

Wspomniany już brazylijski geniusz znany jest z tego, że prowadzi wiele prozdrowotnych kampanii. Bardzo miłe jest to, że wykorzystuje swoją popularność w tak istotnym celu.

I tylko jedna rzecz mnie martwi. Tyle gwiazd siatkówki w jednym miejscu i czasie, mocna postać sceny muzycznej w Polsce, a na trybunach raczej pustki. Szkoda. Może termin nie był do końca szczęśliwy? W końcu od piątku wszyscy żyją mundialem... Może zawiódł nieco marketing? Przyznam, że jak zrobiłem szybki research to mało ludzi słyszało o inicjatywie... Mam nadzieję, że przed kolejnymi edycjami organizatorzy wyciągną wnioski i w hali zbierze się więcej miłośników sportu.

Dzisiaj krótko, bo i tak wszyscy zaaferowani są występami Biało-Czerwonych w Rosji. Tyle, że pozytywów po meczu z Senegalem jest mało. Naliczyłem dwa. Primo – po raz pierwszy od 1974 roku strzeliliśmy bramkę w naszym inauguracyjnym meczu na mundialu. Secundo – gorzej niż we wtorek już być nie może...

Więcej o występie Polaków z Senegalem przeczytasz >>>TUTAJ<<<.

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.