zamknij

Sport i rekreacja

#TuFelieton - z Maliną o Sporcie

2017-11-13, Autor: Michał Malinowski

11. listopada, godzina 11:11, na trasę 4. Łódzkiego Biegu Niepodległości wyrusza 1054 biegaczy – większość w białych koszulkach z orzełkiem i flagą na piersiach. Na początek pętla wokół Atlas Areny – jest wąsko i ciasno.

Akurat ten fragment biegu chyba nie był najlepszym pomysłem... Dalej biegniemy Bandurskiego i Krzemieniecką.

Reklama

Zakręt w prawo – jesteśmy na Konstantynowskiej. To mniej więcej trzeci kilometr trasy, właściwie cały czas pod górkę... Zostaje już tylko skręt w al. Unii Lubelskiej, dobiegnięcie do Bandurskiego – gdzie, przy zbieganiu z wiaduktu, straszliwie wieje i ostatnie kilkaset metrów do mety, która umiejscowiona jest na Stadionie Miejskim, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa ŁKS.

Tak w dużym skrócie wyglądała trasa łódzkiej imprezy biegowej upamiętniającej 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. W tym roku mieliśmy nowy dystans i nową trasę, a wielu przechodniów zatrzymywało się, klaskało i dopingowało...

Trochę jeszcze brakuje nam do rozmachu chociażby warszawskiego biegu, w którym brałem udział w ubiegłym roku, ale krok po kroku zmierzamy chyba w dobrym kierunku!

Myślę, że strzałem w dziesiątkę było „wyjście” na ulice. Zdaję sobie sprawę, że tego typu imprezy stają się pewnym utrudnieniem dla mieszkańców miasta. Byłem nawet świadkiem pewnego spięcia ze służbami porządkowymi, kiedy to ludzie, spiesząc się na pociąg, chcieli przeciąć trasę biegu tuż przed bramą, którą wbiegaliśmy na teren „halowo-stadionowy”. Wydaje mi się jednak, że akurat biegi upamiętniające wydarzenia historyczne, będące swego rodzaju manifestacjami – oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu – mogą się odbywać właśnie „wśród” społeczności lokalnej. Jeśli w stolicy mogą wyłączyć w całości z ruchu jedną z głównych ulic, to i w Łodzi chyba spokojnie możemy sobie pozwolić na wyłączenie na ok. godzinę kilku przecznic.

O ile organizacji biegu głównego nie można raczej nic zarzucić, może poza tym niezbyt chyba trafionym pomysłem z bieganiem dookoła Atlas Areny zaraz po starcie (ale może to tylko moja opinia), to trochę do życzenia pozostawiała organizacja biegów dziecięcych (i to już nie tylko moja opinia). Nie do końca było wiadomo, gdzie kto startuje. O wszelkie informacje trzeba było zabiegać samemu. Jednym słowem: trochę zamieszania, co zwłaszcza w połączeniu z niezbyt sprzyjającą aurą nastręczało nieco problemów. Stresowali się jednak pewnie głównie rodzice, a dzieci jak zawsze dobrze się bawiły...

W zapowiedzi biegu obiecałem rozliczyć się z własnych „osiągów”. Założenia nie udało się zrealizować, chociaż przyznać muszę, że było ono nieco „z kosmosu” ;-) Nie biegam na co dzień, a w biegach pojawiam się zazwyczaj „z marszu”. Nie inaczej było i tym razem. Od czasu udziału w ostatniej imprezie biegowej – 7 października, biegałem dokładnie... RAZ!

Chciałem złamać 25 minut. Nie udało się. Chociaż analizując poszczególne fragmenty biegu okazuje się, że wcale nie było to aż tak nierealne!

Oficjalny (ja zmierzyłem sobie nieco mniej) czas 26:11 jest moją życiówką i mimo wszystko jestem bardzo zadowolony :-) Zwłaszcza biorąc pod uwagę opisane powyżej okoliczności ;-)

A na koniec ukłony dla najlepszych, choć zwycięzcami czuli się bez wątpienia wszyscy uczestnicy biegu.

Zacznę od najmłodszych :-) Wśród dzieci z roczników 2014-2016 zwyciężył Mikołaj Jagiełło, z dziewcząt najlepsza była Alicja Gajda. Spośród adeptów biegania urodzonych w latach 2011-2013 pierwsza na mecie zjawiła się Zosia Samborska, która pokonała trasę w identycznym czasie jak Mateusz Bania. W kolejnej grupie, 2008-2010, triumfował Juliusz Stańczyk, a wśród dziewcząt zwyciężyła Patrycja Nowińska.

Czas na nastolatków. W rocznikach 2005-2007 pierwszy był Aleksander Wirowski, a w kategorii dziewcząt – Jolanta Koziorowska. Spośród dzieci urodzonych w latach 2003-2004 najlepszy okazał się Kacper Trociński, zaś z dziewcząt najszybsza była Beata Maciejewska.

Łącznie w biegach dziecięcych udział wzięło 195 zawodników.

W biegu głównym do mety dotarło 1052 biegaczy, a pierwsza trójka prezentowała się następująco: Mateusz Celak, Tomasz Osmulski, Jarosław Omąkowski. Zwycięzca pokonał trasę długości 5 km w czasie 15:41. Wśród kobiet zwyciężyła Zuzanna Mokros z czasem 18:03 (12 miejsce w kategorii open), a kolejne miejsca na podium zajęły Dominika Wiecha i Magdalena Woźna.

To gdzie biegamy następnym razem? Bo przecież nie będziemy czekać na kolejny 11 listopada, kiedy to świętować będziemy stulecie niepodległości Polski, a na ulice Łodzi wyruszy (miejmy nadzieję) piąty – jubileuszowy – Łódzki Bieg Niepodległości...

A może by tak, idąc śladami Warszawy, stworzyć cykl biegów związanych z ważnymi wydarzeniami w historii naszej ojczyzny? W stolicy mają triadę... To może u nas Łódzka Tetrada Historyczna?! Co Wy na to? :-)

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.