zamknij

Kultura i rozrywka

Transatlantyk Festival na finiszu. Sprawdź, jakie filmy pokazywano w środę i czwartek

2018-07-21, Autor: Damian Guzek

Tegoroczna edycja międzynarodowego festiwalu filmowego Transatlantyk powoli dobiega końca. W ostatnie dni wydarzenia pokazano produkcje biorące udział w konkursie Polish Distribution Award, polskie filmy krótkometrażowe, oraz najważniejsze obrazy z ostatnich lat, w tym produkcje nagrodzone Oscarami w tym roku.

Na Transatlantyk Festival w sekcji Sezony pokazywane są najważniejsze filmy, które swoje premiery miały w danym roku, kilka miesięcy przed festiwalem, bądź w roku poprzednim. W środę i czwartek w ramach tej sekcji widzowie obejrzeli m.in.: „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” oraz „The Florida Project”.

Reklama

Pierwszy z filmów to komediodramat z 2017 roku, którego reżyserem jest Martin McDonagh. Produkcja w roku 2018 otrzymała między innymi dwa Oscary, cztery Złote Globy oraz pięć nagród BAFTA. Główną bohaterką „Trzech billboardów” jest Mildred Hayes, mieszkająca w tytułowym miasteczku Ebbing. Jej córka Angela została brutalnie zgwałcona i zamordowana. Mimo że od okrutnej zbrodni minęło siedem miesięcy, policja nie poczyniła w śledztwie żadnych postępów. Mildred postanawia wynająć trzy billboardy stojące przy drodze dojazdowej do miasta. Umieszcza na nich hasła odnoszące się do zbrodni oraz braku działań ze strony miejskiej policji. Jedno z nich wymierzone jest bezpośrednio w szeryfa Billa Willoughbiego. Policjant jest lubianym i szanowanym mieszkańcem, ponadto choruje na raka. Wywieszenie haseł na billboardach zwraca większość społeczności przeciwko Mildred. Gdy dochodzi do tragedii związanej z działaniem kobiety, z przeszłości wracają demony dręczące bohaterów, pojawiają się całkiem nowe zagrożenia, a mieszkańcy Ebbing przechodzą przemiany. Nagrody przyznane „Trzem Billboardom” są moim zdaniem w pełni zasłużone. McDonagh w rewelacyjny sposób opowiada historię rodzinnej tragedii, która dotknęła całą społeczność Ebbing. Przedstawia skomplikowane relacje między barwnymi, świetnie zarysowanymi postaciami (owacje dla Frances McDormand w roli Mildred i Woddiego Harelsona jako szeryfa Willoughbiego). Ukazuje wreszcie codzienne życie na amerykańskiej prowincji, posługując się przy tym pewnymi przerysowaniami i stereotypami. Doskonałym przykładem jest postać rasistowskiego policjanta Jasona (o jakże wymowne nazwisko) Dixona, który w kluczowym momencie filmu przechodzi poważną przemianę i zaczyna wspierać Mildred w jej działaniach.

„The Florida Project” z 2017 roku to dramat w reżyserii Seana Bakera. Opowiada o zamkniętej społeczności. Ludzie z kryminalną przeszłością, z niższych klas społecznych mieszkają w motelu Magiczny Zamek, na specjalnych warunkach z właścicielem obiektu, Bobbym. Głównymi bohaterkami filmu są Halley i jej córka Moonee. Piękna, różowowłosa dziewczyna z kilkunastoma tatuażami i sześcioletnia buntowniczka starają się wiązać koniec z końcem. Podejmują się różnych zajęć. Zła sytuacja materialna zmusza Halley do prostytucji. Ciąg wydarzeń spowoduje konflikt dziewczyny ze swoją koleżanką Ashley, matką Scootiego, najlepszego przyjaciela Moonee, oraz interwencję agentów opieki społecznej. Film nie posiada skomplikowanej, wielowątkowej fabuły. Jest to jego atut. Baker prowadzi narrację z perspektywy Halley i Moonee. Mieszkańcy Magicznego Zamku marzą o odrobinie szczęścia, doceniając każdą, nawet najmniejszą chwilę radości, jednocześnie traktując przetrwanie nie w kategorii „od pierwszego do pierwszego”, tylko nierzadko z dnia na dzień. Kontrast między społecznością motelu a „światem zewnętrznym” został świetnie zobrazowany również przez pozornie błahą rzecz – lokalizację obiektu. Magiczny Zamek położony jest na obrzeżach parku rozrywki Disneya – miejsca, do którego turyści przyjeżdżają wydawać setki dolarów na przyjemności.

W środę w Multikinie pokazano kolejne filmy krótkometrażowe, zakwalifikowane do konkursu Polskich Krótkich Metraży. W zestawie numer 4 znalazło się sześć produkcji, w większości wyprodukowanych przez Łódzką Szkołę Filmową. „Między nami” w reżyserii Macieja Millera to historia związku Maćka i ciężarnej Martyny. Para początkowo decyduje się na oddanie dziecka do rodziny zastępczej, jednakże w miarę zbliżania się terminu porodu, młodzi ludzie odnajdują w sobie instynkty rodzicielskie i na nowo zakochują się w sobie. „Na zdrowie!” Pauliny Ziółkowskiej jest ciekawie wykonaną, surrealistyczną animacją. Przechodnie na ulicy za pomocą kichnięć wpływają na rzeczywistość („łączenie” postaci w jedno ciało, klonowanie itp.). „Karuzela” (reż. Patrycja Polkowska), której akcja w większości rozgrywa się w łódzkiej Manufakturze, to historia rozwódki, która przez jeden dzień opiekuje się swoją córką. Gdy ów dzień chyli się ku końcowi, kobieta nie zamierza jednak przestrzegać zasad. „Siostry” Michała Hytrosia to dokument opowiadający o życiu sióstr zakonnych w klasztorze. Kamera ukazuje ich codzienne troski, refleksje i rozrywki. „Colaholic”, film animowany Marcina Podolca, jest historią chłopaka uzależnionego od coca coli. Zdając sobie sprawę ze zdrowotnych konsekwencji, decyduje się on na odwyk. Nie przychodzi to jednak łatwo. Ostatni film, „Nazywam się Julita” Filipa Dzierżawskiego, przedstawia konfrontację między matką a córką, do której dochodzi w więziennej celi. Przed laty matka pozbawiła główną bohaterkę tego, co dla niej najcenniejsze. Teraz Julita pragnie pojednania.

Filmy pokazywane na Trasnatlantyk Festival w ramach sekcji Nowe Kino biorą udział w konkursie Polish Distribution Award. Widzowie głosują na filmy, zaznaczając odpowiednią ocenę (od 1 do 6) na kartach rozdawanych przed projekcją. Zwycięski film otrzyma 40 tysięcy złotych dla polskiego dystrybutora na wprowadzenie filmu do kin. Nowe Kino to najliczniejsza sekcja filmowa. W jej ramach w środę i czwartek pokazano „Zator”, „List do prezydenta” czy „Kres drogi”. Pierwszy z filmów to irański dramat wyreżyserowany przez Mohsena Gharaie z 2017 roku. Opowiada historię strażnika miejskiego, który zajmuje się ściganiem ulicznych handlarzy. Marzy o zmianie pracy, chce za pieniądze z rodzinnego spadku kupić ciężarówkę i zająć się wywozem śmieci. Sprzeciwia się temu jego żona, której marzy się własny dom (para zajmuje mieszkanie w domu ojca mężczyzny). Podczas pewnej interwencji wplątuje się przypadkowo w intrygę, w której w grę wchodzą duże pieniądze. Reżyser miał całkiem sensowny pomysł na film, niestety nie wykorzystał go. Postacie są nijakie, zupełnie niewyraziste. Fabuła prowadzona jest spójnie, jednak nie porywa. Wspomniany wątek „intrygi” (którą okazuje się znalezienie przez żonę handlarza torby pełnej pieniędzy) został w filmie użyty minimalnie, jak gdyby „na siłę”. Większą część filmu zajmują kłótnie między strażnikiem a jego żoną dotyczące wykorzystania odziedziczonej fortuny. „List do prezydenta” (Afganistan, 2017, reż. Roya Sadat) zwraca uwagę na problem przedmiotowego traktowania kobiet w krajach islamskich, a także częstej bezsilności władzy wobec Talibów i praw, jakie to ugrupowanie narzuca w małych, wiejskich społecznościach. Główna bohaterka, Soraya, pracuje jako szefowa wydziału kryminalnego policji w Kabulu. Jest żoną bogatego biznesmena, robiącego interesy z Talibami. Ocalenie młodej dziewczyny przed wiejskim samosądem rozpoczyna falę katastrofalnych zdarzeń. Soraya zostaje oskarżona o nieposłuszeństwo wobec mężczyzn, picie alkoholu (za sprawą zakochanego w niej malarza, który portretuje kobietę wśród butelek whisky i wina, a zdjęciem obrazu chwali się w social media) i wtrącona do celi śmierci. Zdesperowana pisze list do prezydenta kraju. Jego celem nie jest jednak prośba o ułaskawienie, a zapewnienie, że historia Sorayi zostanie zapamiętana. „Kres drogi” to brytyjski dramat wojenny z 2017 roku, w reżyserii Saula Dibba. Przedstawia epizod z końca I wojny światowej – tzw. Ofensywę Wiosenną, czyli niemiecką próbę przełamania frontu w okolicach Saint-Quentin i miasta Amiens. Ofensywa rozpoczęła się 21 marca 1918 roku. Cztery dni wcześniej, 18 marca, do okopów pod Saint-Quentin dociera kompania C prowadzona przez kapitana Stanhope'a. Towarzyszą mu oficerowie oraz szeregowi żołnierze. Do kompanii dołącza Jimmy Raleigh, kolega Stanhope'a ze szkoły. Kapitan, z troski o bezpieczeństwo przyjaciela, przeciwny jest jego obecności na froncie. Największą siłą tego filmu wojennego jest paradoksalnie ukazanie niewielu scen batalistycznych. Dibb skupia się na napięciu, jakie panowało w okopach (fabuła filmu obejmuje pięć dni, od 18 do 22 marca; krwawy atak Niemców nastąpił 21 marca). Były ono tym większe wśród oficerów, którzy od dezertera dowiedzieli się o konkretnej dacie ataku 17 marca. Postacie w filmie są świetnie wykreowane, widz od razu zaprzyjaźnia się ze Stanhope’m i całą kompanią. Dlatego ich śmierć na polu walki dotyka widza dosadniej. Mówi się, że mężczyźni płaczą na piłce nożnej i filmach wojennych. Cóż, mundial już się skończył.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Mobilna Łódź, czyli Busorożec w akcji. Taka forma promocji miasta jest:






Oddanych głosów: 52