zamknij

Sport i rekreacja

SPORTOWY WYWIAD TYGODNIA#34: Rozmowa z Bartoszem Bednorzem, siatkarzem PGE Skry Bełchatów

2018-01-11, Autor: Anna Maria Garstka

Po Nowym Roku wracamy z kontynuacją naszych cotygodniowych wywiadów. Tym razem mieliśmy okazję porozmawiać z przyjmującym bełchatowskiej drużyny – Bartoszem Bednorzem.

Nasz wybór nie był przypadkowy, ponieważ ten młody zawodnik w ostatnim czasie jest jednym z najbardziej wyróżniających się w PlusLidze.

Reklama

Anna Maria Garstka (TuŁódź.com): Niedawno świętowaliśmy nowy, 2018 rok. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do tego minionego. Jak siatkarsko mógłbyś go podsumować? Uważasz, że był on pod tym względem dla Ciebie udany?

Bartosz Bednorz (PGE Skra Bełchatów): Był on dla mnie szalony. Pierwsza połowa 2017 roku to poprzedni sezon, który był bardzo ciężki, ale sporo mnie nauczył i wyciągnąłem z niego kilka wniosków, na przyszłość, przez co stałem się silniejszy i odporniejszy, a zarazem ostrożniejszy. Druga połowa to coś, na co ciężko pracowałem w wakacje, udało się wejść do pierwszego składu i utrzymywać dobry poziom, dzięki ciężkiej pracy każdego dnia. Ciężko powiedzieć, że rok 2017 był udany, bardziej traktuję go jako niezłą lekcję na przyszłość.

Sięgając do pierwszej połowy 2017 roku automatycznie cofamy się do poprzedniego sezonu PlusLigi. Wówczas więcej czasu spędziłeś w kwadracie dla rezerwowych. Co mogło być tego przyczyną?

Szczerze… do dziś nie znam odpowiedzi na to pytanie.

Uważasz, że przez to, że rzadko pojawiałeś się w pierwszej szóstce Skry zabrakło Cię w kadrze narodowej?

Oczywiście, że tak. Żeby grać w reprezentacji Polski, trzeba sobie na to zapracować w sezonie klubowym, grą na boisku. Jednak jeżeli siedzi się cały sezon na ławce rezerwowych, nie ma co liczyć na powołanie, nieważne jak grało się dawniej i co się osiągnęło.

Ciężko Ci było pogodzić się z tą decyzją?

Ciężko, ambicja nie pozwoliła przejść obok tego obojętnie, natomiast wiedziałem, że po takim sezonie, czekają mnie wakacje, mimo to nie spuściłem głowy, kilka dni wolnego bez aktywności fizycznej, później już tylko ciężka praca, dzięki której wróciłem silniejszy.

W sezonie 2017/2018 Twoja sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Od samego początku należysz do podstawowej szóstki Skry i bardzo dobrze sobie radzisz. Udało Ci się zdobyć statuetkę MVP, zajmujesz czwarte miejsce w rankingu najlepiej zagrywających siatkarzy, w pozostałych statystykach też sobie wypadasz przyzwoicie.

Cieszę się ogromnie, że moja praca została doceniona, dzięki czemu, mogę rozwijać się na boisku, w tak mocnym zespole z tak doświadczonymi zawodnikami. Jestem bardzo wdzięczny za zaufanie, jakim obdarzyli mnie moi trenerzy, Roberto i Michał, to dzięki nim, wróciłem na właściwe tory.

Co może mieć wpływ na Twoją dobrą postawę?

Poprzedni sezon, który sprawił, że stałem się silniejszy, jeszcze bardziej zdeterminowany. Do tego dochodzi bardzo wiele czynników, od odpowiedniego żywienia, po dobrą pracę na siłowni, treningu, a co najważniejsze ludzi wokół siebie którzy obdarowują mnie ogromnym wsparciem, jak i rodzina, która jest najważniejsza i w trudnych chwilach, zawsze potrafi mnie wyciągnąć z największej dziury.

Miałeś też okazję poznać, wcześniej niż pozostali siatkarze, nowego trenera, czyli Roberto Piazzę. Jak oceniasz jego pracę? Jesteś zadowolony z tego, jak prowadzi drużynę?

To świetny trener i człowiek, który zawsze Ci pomoże. Jest dla nas jak ojciec, który doradzi nie tylko w siatkówce, ale i w życiu. Praca z nim to ogromna przyjemność i niesamowite doświadczenie. Mam szczęście do włoskich trenerów, Gardini i Piazza, to jedni z najlepszych trenerów z jakimi pracowałem. Zaufali mi i sporo mnie nauczyli, za co jestem im bardzo wdzięczny.

Choć KMŚ były w tamtym roku, to nie mogę o nie nie spytać. Przed meczem z Zenitem Kazań w jednym z wywiadów powiedziałeś, że zawsze marzyłeś, żeby zagrać z tym zespołem. Niestety z powodu zdrowotnych w 2017 roku nie udało Ci się spełnić tego marzenia. Czułeś się trochę zawiedzony?

Bardzo żałowałem, że nie mogę wyjść na boisko z Zenitem. Niestety choroba okazała się silniejsza, byłem nie do życia w hotelu, wiec o boisku nie było nawet mowy.

Skra zarówno w rozgrywkach europejskich jak i światowych często trafia na Zenit Kazań, np. w finale Ligi Mistrzów w 2012 roku… Pamiętasz jaki był wynik tego spotkania? Kibicowałeś wtedy Skrze?

Pamiętam, przegrali 2:3 w tie breaku 15:17. Oczywiście, od małego kibicowałem Skrze, dlatego podpisując tu pierwszy kontrakt, cieszyłem się jak dziecko.

Według Ciebie jest jeszcze szansa, aby po porażce z Nowosybirskiem i z Chaumontem tegoroczny finał Ligi Mistrzów wyglądał jak ten z 2012 roku?

Szansa jest zawsze, grunt to zagrać swoją siatkówkę i uwierzyć w siebie.

Czy to byłoby spełnienie jednego z Twoich zawodowych noworocznych życzeń?

Każdy sukces z tym klubem, będzie dla mnie spełnieniem marzeń.

Dziękuję za rozmowę. 

Dziękuję bardzo.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.