zamknij

Kultura i rozrywka

Słowa i nie tylko. Pierwszy weekend Festiwalu Retroperspektywy za nami

2018-08-27, Autor: Joanna Królikowska

„Teatr między słowami” – pod takim hasłem odbywają się tegoroczne Retroperspektywy. Od piątku do niedzieli w Art­_Inkubatorze prezentowane były spektakle i koncerty, w których słowo… nie zawsze było najważniejsze.

Niewątpliwie najbardziej podporządkowanym słowu wydarzeniem było sobotnie spotkanie z Mają Komorowską. Ponad półtoragodzinna wizyta aktorki w Art_Inkubatorze bez słowa nie mogłaby zaistnieć. Maja Komorowska spotkała się z uczestnikami festiwalu, by opowiedzieć o swojej najnowszej książce i przeczytać jej fragmenty. Wspomnieniowy charakter przytaczanych fragmentów oraz zabawne anegdoty, ale także radość życia i optymizm aktorki wytworzyły atmosferę tego spotkania. Część wydarzenia została także poświęcona poezji. Aktorka wyrecytowała publiczności wybrane wiersze, wykazując przy tym ogromną wrażliwość na słowo poetyckie. Spotkanie z Mają Komorowską rzeczywiście było – jak podsumował dyrektor festiwalu, Tomasz Rodowicz – osią tegorocznych skupionych na słowie Retroperspektyw.

Reklama

Spośród prezentowanych przez weekend spektakli słowo miało bodaj najmocniejszą pozycję w izraelskim przedstawieniu Lear. The Bastard's Story opartym na Szekspirowskim dramacie. Malenki Theatre dokonał znacznych cięć w tekście, ale także zamiany hierarchii postaci. Historia zostaje zorientowana wokół nieprawowitego syna Hrabiego Gloucester, Edmunda. Szekspirowskie słowo (w hebrajskiej wersji) nie przestaje jednak znaczyć, wciąż wiedzie widzów przez opowieść o zawiści i chciwości. A wszystko to przy pomocy lalek i ogromnych ilości papieru. Oryginalnie i z pomysłem.

W kolejnych spektaklach i koncertach festiwalowych słowo nie zawsze miało dominującą pozycję. Raczej przeplatało się z innymi elementami. W większości wydarzeń słowo było mocno powiązane z muzyką. Taka synteza zachodziła w premierowym spektaklu Teatru Chorea 2.0.4.5. Miniopera metafizyczna, w której – jak na nazwę teatru przystało – doszło do połączenia słowa, muzyki, ale także tańca. Spektakl zadający wiele pytań: o człowieka, o Boga, o rozum, o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, o człowieczeństwo i rozwój technologii, okazał się dobrym otwarciem festiwalu. Tekst zyskał silne wsparcie w postaci muzyki w wykonaniu kwartetu smyczkowego, a słowo nabrało nowego brzmienia, gdy zostało wyśpiewane. A to wszystko podparte choreografią, pogłębiającą treść, choć nie zawsze ułatwiającą artykulację. Muzyka i taniec współdziałały w tym spektaklu ze słowem na równych prawach.

Ukraiński spektakl Z życia owadów Svetlany Ben również bazował na połączeniu słowa z muzyką. Był to cykl songów opartych na zabawnych rymowanych (tylko w oryginale) tekstach. Tematyka: o owadach i nie tylko. Również w tym spektaklu muzyka była wykonywana na żywo. Aktorka przy akompaniamencie zespołu wyśpiewywała komiczne piosenki, bawiąc się ich treścią i formą. Całość uzupełniały projekcje, czasem podkreślając komiczny charakter utworów, innym razem wydobywając z nich groteskowość.

Na połączeniu tekstów z muzyką były oparte (oczywiście!) koncerty. W piątkowy wieczór foyer Art_Inkubatora wypełniło się greckimi pieśniami w wykonaniu Omma Studio Theatre. W koncercie AESCETICA – Śpiewy z Krety również ważne było słowo – w tym przypadku teksty Nikosa Kazantzakisa. Choć – może ze względu na potrzebę tłumaczenia z greki na polski – ostatecznie to muzyka zdominowała ten występ, a treść nieco zbladła. Rytualne pieśni w wykonaniu greckich aktorów wymagały bardzo dużego skupienia. Komu udało się je osiągnąć, ten mógł podążać za głosami śpiewaków i dać wciągnąć się w ten teatralny rytuał.

Zupełnie inny charakter miał niedzielny koncert, co zależało przede wszystkim od odbiorcy, do którego był skierowany. Łódzki Teatr Chorea i Teatr Figur z Krakowa w Braciach Polarnej Zorzy zabrali małych widzów do krainy nadbałtyckich baśni i legend. Piosenki wyśpiewywane były w językach krajów, z których pochodziły opowieści. Tu słowo oddało trochę pola nie tylko pięknej muzyce, ale także teatrowi cieni. Cienie – czarne i kolorowe – okazały się idealną formą dla wyśpiewywanych legend. Czarowały (nie tylko) najmłodszych widzów różnorakimi formami: szumiały drzewa, ukazywały się morskie głębiny, dalekie podróże… W Art_Inkubatorze zrobiło się naprawdę magicznie.

Na koniec o wydarzeniu, w którym nie tyle słowo, ale jego częściowy brak okazał się niezwykle znaczący. Mowa o spektaklu Aurory Lubos Welcome / Witajcie. Przedstawienie poświęcone losom uchodźców bazowało na silnych emocjach. Usunięcie słowa z większości spektaklu było wymowne – nie wszystko bowiem można wyrazić słowami. Eskalacja strachu, cierpienia i nienawiści została pokazana przez Aurorę Lubos w ruchu – w prostej, ale przejmującej choreografii, w sugestywnych projekcjach znad morza, obozów dla uchodźców czy maszerujących narodowców, i w dźwiękach – w narastającym szumie, okrzykach, jękach… Gdy na koniec padają wreszcie słowa – ciche wyznanie przestraszonego dziecka, małego uchodźcy – wydają się one rozpaczliwą próbą nazwania traumatycznych przeżyć. Jednak to nie słowa zostają w pamięci, ale obrazy, ruch i dźwięki. A przede wszystkim emocje pomiędzy nimi.

Pierwszy weekend Retroperspektyw był więc okazją do spotkań nie tylko ze słowem. Muzyka, taniec, lalki, cienie… To wszystko może przecież funkcjonować na scenie razem ze słowem. W różnych konfiguracjach. A im ich więcej, tym ciekawiej.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Historyczny neon ŁÓDŹ FABRYCZNA powinien być:






Oddanych głosów: 536