zamknij

Kultura i rozrywka

Publiczność wstawała i tańczyła między rzędami krzeseł. Koncert Kuby Badacha w łódzkiej Wytwórni [RELACJA]

2018-04-22, Autor: Damian Guzek

Oldschool zawładnął łódzkim klubem Wytwórnia. To właśnie tam 20 kwietnia wystąpił Kuba Badach, muzyk, kompozytor i wokalista. Koncert odbył się w ramach trasy promującej solowy album artysty, zatytułowany Oldschool.

Tytuł płyty odnosi się, jak wspominał sam artysta, nie do tworzenia piosenek w stylu retro, lecz do staroszkolnego sposobu aranżowania utworów, które odznaczają się bogactwem kompozycyjnym. Owe bogactwo dość dobitnie słychać na albumie, lecz jeszcze dobitniej wybrzmiewa ono podczas występów na żywo. Koncerty Kuby Badacha są doskonałym przykładem na to, jak wspaniałym przeżyciem jest słuchanie muzyki na żywo.

Reklama

Kilka minut po godzinie 19:00 Badach wraz z zespołem weszli na scenę i wykonali pierwszy utwór z albumu Oldschool, zatytułowany Życie. Piosenka zabrzmiała fenomenalnie, w brzmieniu instrumentów i wokalu Kuby słychać było energię, słychać było żywioł. Życie, podobnie jak pozostałe utwory wykonane podczas koncertu, zostało w stosunku do wersji studyjnej nieco rozbudowane. Dodatkowe, złożone partie instrumentalne stanowiły przerywniki między poszczególnymi partiami wokalu, bądź też zamknięcia utworów. Ponadto muzycy z zespołu Badacha dawali popis umiejętności w partiach solowych. Po wykonaniu pierwszego utworu artysta w żartobliwy sposób przedstawił siebie, zespół i opowiedział nieco o swoim albumie. Wtedy po raz pierwszy objawiła się jego niesamowita osobowość sceniczna, którą Kuba Badach czarował publiczność do końca koncertu. Od muzyka biło niesamowite ciepło, skromność, poczucie humoru i charyzma. Ostatnia z cech dała o sobie szczególnie znać podczas zaskakującej końcówki koncertu (o której więcej za chwilę).

Kuba Badach i jego zespół zagrali w Wytwórni większość utworów z płyty Oldchool. Publiczność wysłuchała więc kompozycji dynamicznych, żywiołowych (Jestem kimś, So sorry, Gdyby nie Ty), spokojnych i stonowanych (Wracam do siebie), nie zabrakło utworów w języku angielskim (Wall of kindness, So sorry, Tonight). Wokal Badacha – bez względu na język, w którym śpiewa – jest na bardzo wysokim poziomie.

Przed wykonaniem jednego z ostatnich utworów, Kuba Badach w uprzejmy, nienachalny sposób zaprosił publiczność do zabawy. I wtedy stało się coś, czego nie przewidział chyba sam Kuba Badach. Prawie wszyscy uczestnicy koncertu wstali i zaczęli klaskać i ruszać się w rytm muzyki. Ludzie tańczyli między rzędami krzeseł, zarówno solo jak i w parach. Taneczna zabawa trwała przez ostatnie cztery utwory z właściwego repertuaru. Podczas ostatniego z nich, Tonight, na scenie zostały zainstalowane kolorofony i kule dyskotekowe, które zapewniły niesamowite efekty wizualne. Główną część koncertu zamknął cover utworu Kiss Prince’a, wykonany w hołdzie zmarłemu artyście, w związku rocznicą jego śmierci, przypadającą na 21 kwietnia. Na bis muzycy zagrali dla Zbigniewa Wodeckiego, zamykając występ pięknym wykonaniem utworu Tylko Ty. To występ, którego uczestnicy nie zapomną przez długi czas.

Pisałem o tym wcześniej, powtórzę to jeszcze raz na zakończenie. Koncerty Kuby Badacha są przykładem na to, że warto słuchać muzyki na żywo. Naprawdę warto.

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.