zamknij

Sport i rekreacja

[PIŁKA NOŻNA] Bezkrólewie w Łodzi - derby na remis! [RELACJA | GALERIA]

Widzew Łódź mimo dopingu niespełna 17 500 kibiców nie dał rady pokonać piłkarzy ŁKS. Bezbramkowy remis nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn, jednak na pewno bardziej ubolewają nad nim gospodarze, którzy mają już niewielkie szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Na boisku już od pierwszych minut widać było jak ważne dla obu ekip jest to spotkanie. W 2. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym zakotłowało się pod bramką gospodarzy. 3 minuty poźniej odgryzł się Widzew strzałem głową Rodaka, ale dobrze interweniował Kołba. W 6. minucie w starciu z Okuniewiczem ucierpiał Kocot. Wydawało się, że zawodnik ŁKS-u stracił na chwilę przytomność. Od razu do pomocy rzucili się koledzy i sztab medyczny. Na szczęście zawodnik po dłuższej chwili podniósł się z boiska i zasygnalizował, że będzie w stanie normalnie kontynuować grę.

Reklama

Chwilę później dobrze główkował Mąka, ale zbyt daleko było do bramki i złapał piłkę bramkarz gości. W 24. minucie gry bezmyślnie zachował się Nowak. Obrońca Widzewa miał piłkę na swojej połowie, jednak długo zwlekał z jej odegraniem i po chwili musiał już gonić rywala. Sytuacja zakończyła się faulem widzewiaka, za co zobaczył żółtą kartkę.
Po kilku minutach dobrze w polu karnym gości zachował się Mąka. Najpierw zmylił zwodem jednego z obrońców, jednak niestety jego strzał zatrzymał się na głowie Okuniewicza. Jeszcze przed przerwą okazało się, że w ŁKS-ie konieczna będzie zmiana. Boisko na noszach opuścił Kocot.


Zdobyliśmy dziś cenny punkt. Pierwsza połowa meczu była wyrównana. Obie drużyny miały szansę na zdobycie gola. Wiedzieliśmy jakie atuty posiadają gospodarze. W drugiej połowie po drugiej żółtej kartce naszego obrońcy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Uważam, że moja drużyna zagrała dziś dobre spotkanie i zwłaszcza w ostatnich minutach nie dopuściła gospodarzy do żadnej sytuacji bramkowej. Gratuluję mojemu zespołowi. (…) Po starciu z Okuniewiczem Przemysław Kocot miał problemy z żuchwą. W przerwie w szatni wyglądał na półprzytomnego. Nie wiemy jednak na razie co dokładnie się stało. - powiedział po meczu trener ŁKS-u Wojciech Robaszek


W doliczonym czasie gry dwie bardzo dobre sytuacje miał Widzew i jedną ŁKS. Najpierw świetnie wzdłuż bramki zagrał Michalski, ale nikt nie zdołał zamknąć akcji. Chwilę później znowu Michalski sprawił obrońcom sporo kłopotu. Wszedł w pole karne, przymierzył, ale podkręcona piłka minęła prawy słupek bramki Michała Kołby.
Ostatnim akcentem pierwszej części spotkania była świetna szansa Golańskiego, który po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył w krótki róg, ale z trudem obronił Wolański. Po tej sytuacji arbiter zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni.

Tak jak powiedział trener – szanujemy ten punkt, jednak mamy niedosyt, bo przyjechaliśmy tu grać o pełną pulę. Zważywszy jednak na czerwoną kartkę musimy ten wynika szanować i cieszymy się, że zagraliśmy na „zero” z tyłu. - zaznaczył Michał Kołba, bramkarz gości

Druga połowa zaczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Najpierw w 48. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego dobrze głową strzelał Okuniewicz, jednak piłka po rykoszecie przeleciała nad bramką. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego natomiast wypuścił piłkę z rąk Kołba, jednak nie wykorzystali tego widzewiacy. W 64. minucie Widzew miał chyba najdogodniejszą sytuację w meczu. Lewym skrzydłem popędził Mąka w asyście jednego z obrońców ŁKS-u. Wydawało się, że piłka opuściła już boisko. Zatrzymali się nawet zawodnicy obu zespołów, jednak widząc brak sygnalizacji sędziego Mąka ruszył dalej i dograł do ustawionego przed polem karnym Radwańskiego. Ten mając dużo czasu przymierzył, jednak trafił tylko w zewnętrzną część słupka. Minutę później strzałem głową odpowiedział Radionow, jednak nie trafił w bramkę.

To było dla nas chyba najtrudniejsze spotkanie. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Można powiedzieć, że to nawet my mieliśmy problemy z przejściem środka pola. Skorygowaliśmy to jednak w przerwie i uważam, że w drugiej połowie zagraliśmy dobrze, jednak o klarowne sytuacje z obu stron było trudno. Decydowały detale – strzał Radwańskiego w słupek. Żałujemy, bo szczególnie w drugiej połowie nasz zespół dążył do zwycięstwa. Chcieliśmy ostatnie 20 minut zagrać na 2 napastników, jednak Mąka zgłosił, że musi zejść z boiska i musieliśmy zmienić koncepcję. Mamy duży niedosyt, ale taka jest piłka. To są derby i obu zespołom było dziś trudno o klarowne sytuacje. - podsumował trener Widzewa - Przemysław Cecherz

Istotny wpływ na losy spotkania mogła mieć 72. minuta, w której to z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał obrońca ŁKS-u – Paweł Pyciak. Zawodnicy Łódzkiego Klubu Sportowego cofnęli się jeszcze bardziej, mimo tego Widzew nie stworzył sobie właściwie żadnej klarownej sytuacji. Groźny strzał oddał jedynie w 89. minucie Kazimierowicz, ale lecąca z dużą prędkością piłka minęła bramkę Kołby.

Trenerzy i Michał chyba wszystko już powiedzieli. Na pewno nie składamy jeszcze broni. Ja będę podnosił chłopaków na duchu. Nie poddajemy się i gramy do końca. - zakończył kapitan Widzewa - Patryk Wolański

Oba zespoły grały agresywnie i sędzia często musiał używać gwizdka, jednak obyło się bez brutalnych ataków i bójek. Spotkanie prowadził arbiter sędziujący mecze polskiej ekstraklasy i wydaje się, że faktycznie do jego decyzji nie można było mieć dziś większych zastrzeżeń.
Spotkanie na żywo obejrzało natomiast aż 17 443 kibiców!

RTS Widzew Łódź – ŁKS Łódź 0:0

Skład Widzewa: Patryk Wolański – Marcin Kozłowski, Marcin Nowak, Sebastian Zieleniecki, Bartłomiej Gromek, Przemysław Rodak, Maciej Kazimierowicz, Adam Radwański, Mateusz Michalski, Daniel Mąka (80’ Marcin Krzywicki), Piotr Okuniewicz (55’ Dawid Kamiński).

Skład ŁKS-u: Michał Kołba – Paweł Pyciak, Kamil Juraszek, Aleksander Ślęzak, Kamil Rozmus, Przemysław Kocot (38’ Artur Golański, 78’ Maksymilian Rozwandowicz), Mateusz Gamrot, Patryk Bryła, Damian Guzik, Łukasz Kopka, Jewhen Radionow.

Żółte kartki: Marcin Nowak, Maciej Kazimierowicz, Patryk Wolański – Paweł Pyciak, Mateusz Gamrot, Patryk Bryła.

Czerwona kartka: Paweł Pyciak (72’ za drugą żółtą)

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.