zamknij

TuŁódź - Przystań na lato

Niepodległość to nie tylko bitwy. Życie Łodzi podczas Wielkiej Wojny

2018-07-29, Autor: Filip Talaga

Niepodległość wywalczona w 1918 roku, której stulecie możemy dziś celebrować, przyszła po 123 latach zaborów, w tym 4 latach zmagań wojennych podczas Wielkiej Wojny. Aby lepiej uzmysłowić sobie trud, niejednoznaczność, a także, z dzisiejszej perspektywy, zupełną odmienność ówczesnej sytuacji, przyjrzyjmy się kilku obrazkom z życia codziennego Łodzi roku 1916.

Pierwszym tematem na ustach wszystkich była wojna. Łodzianie, tak jak reszta Polaków, śledzili działania zbrojne, zmiany w układach sił, szanse odradzającego się niepodległej Polski.

Reklama

Gazety donosiły o pozycji i powodzeniu Legionów Polskich. Dla przeciętnego czytelnika nie była ważna jedynie sucha notka o sytuacji na froncie. Czytelnicy łaknęli wieści od legionistów, najlepiej z pierwszej ręki. Dlatego też dużym zainteresowaniem cieszyły się publikowane w gazetach fragmenty pamiętników żołnierskich, będących może nie najświeższym, lecz najbardziej emocjonalnym źródłem wiedzy.

Postacią numer jeden, której poczynania były śledzone na każdym kroku, był Józef Piłsudski. Łatwo było śledzić jego położenie i poczynania, gdyż bardzo często w prasie pojawiały się wzmianki o przyszłym Naczelniku. Gdy po dłuższej nieobecności pojawił się w Warszawie, jego pochód przez miasto został zrelacjonowany w prasie niemal minuta po minucie. Zawarte zostały również reakcje tłumu i opisy podobnych wystąpień pułkownika Berbeckiego i rotmistrza Byliny. Po każdej wizycie można było przeczytać nie tylko z kim spotkał się Piłsudski lub jaki ma to wpływ na politykę, ale również jakie miejsca kulturalne czy wypoczynkowe odwiedził.

Aby podnieść ducha w narodzie podejmowano różne działania upamiętniające dążenia do niepodległości. Jesienią 1916 roku zarząd ośrodka w Kochanówce zorganizował obchody powstania listopadowego. W programie były recytacje, odśpiewanie „Boże coś Polskę” oraz okolicznościowy spektakl. Ówczesna Gazeta Łódzka pisała:

Zadowolenie i chwile prawdziwego szczęścia, jakie podobne rozrywki dają pacjentom, są zapewne dla kierownika zakładu dr. Mikulskiego najlepszą nagrodą za poniesione trudy przy organizowaniu tych szlachetnych rozrywek.

Innym typem działalności patriotycznej były publikacje. W Łodzi, pod koniec 1916 roku wydano kieszonkowy kalendarzyk zawierający informacje o legionistach, dzieje legionów, podobizny Piłsudskiego, Berbeckiego, czy Zielińskiego. Innaą wydawniczą gratką był polski album do marek, czyli znaczków. Cieszące się popularnością hobby jakim było zbieranie marek pocztowych, do tej pory było skazane na korzystanie z albumów zagranicznych lub rosyjskich, co jak ocenia prasa:

(…) jakkolwiek tanie, obce są nam językiem i nieodpowiednie dla młodzieży polskiej.

Nowe wydanie po polsku miało być estetyczne i przystępne nawet dla najmłodszych filatelistów.

Skutki wojny można było dostrzec nie tylko na dalekich frontach. Życie codzienne nie rozpieszczało. Wrażenie robi małe ogłoszenie prasowe z okresu świąt Bożego Narodzenia., gdzie zaproponowano czytelnikom, aby ograniczyli ilość świeczek na świątecznej choince do jednej. Żywa tradycja ozdabiania drzewka światłem była silniejsza niż drożyzna i niedobór towarów. Redaktorzy Gazety Łódzkiej prosili jednak o zapalenie tylko jednej świeczki jako formy upamiętnienia ciężkiego roku 1916. Miał być to sposób, by pogodzić dwa różne cele: zachować wojenne oszczędności i jednocześnie dać możliwość głębokiego przeżycia tradycji przez dzieci. Redaktorzy wyrazili jednocześnie nadzieję, że kolejne święta będą obchodzone w spokoju i dobrobycie.

Nadzieje na poprawę sytuacji niosła wizja 1917 roku. Od stycznia cywile mogli korzystać z pociągów, zarezerwowanych do tej pory dla użytku wojskowego. Trzeba było tylko spełnić następujący warunek:

(…) przedstawić świadectwo odwszania, wystawione nie krócej, niż na 3 dni przez urząd , zajmujący się czyszczeniem wszów i świadczące o tem, że odwszenie nastąpiło rzeczywiście.

W roku 1916 niepodległość nie była pewna i nie wiadomo było czy i kiedy tak naprawdę przyjdzie. Życie toczyło się swoim rytmem, w znacznie cięższych, wojennych warunkach, lecz to nie powstrzymywało łodzian od wspierania sprawy niepodległościowej i szerzenia świadomości o niej w społeczeństwie, wśród sąsiadów i rodziny. Koniec wojny i niepodległość, której doczekali dwa lata później, była dla nich radością równie wielką, jak odpowiednia ilość świeczek na świątecznej choince.

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Piotrkowska ma być zadaszona? [SONDA]





Oddanych głosów: 1648