zamknij

Wiadomości

Miłośnik paradoksów. Pół roku abpa Grzegorza w Kościele łódzkim

2018-05-06, Autor: Tomasz Talaga

Wkroczył uroczyście do łódzkiej katedry 4 listopada 2017. Zasiadł na biskupim tronie pod herbem zawierającym jeden z ciekawszych paradoksów Nowego Testamentu: Virtus in infirmitate czyli Moc w słabości.  Ten krótki i jednocześnie prowokujący wyimek z Drugiego Listu św. Pawła do Koryntian zdaje się w trzech słowach zbierać nieoczywistą i pełną dynamiki postać obecnego Metropolity Łódzkiego. 

Być może nie wypada czynić personalnych porównań z poprzednikiem, arcybiskupem Markiem Jędraszewskim, trudno jednak uwolnić się od pasjonujących zestawień obu postaci. Ich oryginalność wyłania się wyraziście właśnie wtedy, gdy stają obok siebie: zupełnie różni, z innymi wizjami i charakterami, z innym rodzajem wrażliwości i różnymi kierunkami zainteresowań. Kolorytu historii obu postaci dodaje fakt, że w stosunkowo krótkim czasie zamienili się miejscami sprawowania biskupiej posługi. Abp Marek z Łodzi przeniósł się do Krakowa, by objąć katedrę na Wawelu. Kilka miesięcy później jego ówczesny współpracownik, biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Grzegorz został mianowany arcybiskupem, by zająć miejsce opuszczone przez… swojego zwierzchnika. I tak nastąpiła przedziwna wymiana dóbr w Kościele między dwiema metropoliami, z których jedna sięga swą historią korzeni chrześcijaństwa na ziemiach polskich, licząc sobie grubo ponad 1000 lat,  druga zaś, niczym ewangeliczny młodzieniec pyta, jak żyć - w przyszłym roku bowiem będzie miała ledwie 100 lat. Nie należy także zapomnieć o tym, że abp Marek przyszedł do Łodzi z Poznania, ośrodka równie starego i ważnego w historii chrześcijaństwa na ziemiach polskich jak Kraków. Dwa wielkie, średniowieczne ośrodki, serca Wielkopolski i Małopolski, wydały dwóch zupełnie różnych biskupów, których drogi skrzyżowały się w Krakowie i Łodzi. 

Reklama

Pokazanie dziedzictwa kulturowego i korzeni obu postaci wiele mówi o nas samych, czyli o łodzianach. Historia naszego miasta i tym samym lokalnego Kościoła jest nadal młoda. Nie ma tu głębokich fundamentów, bogactwa wielopokoleniowej tradycji myśli, kultury i polityki. Na kartach historii jawimy się jako społeczność ledwo rozpoczynająca swój rozwój. Bliżej nam do młodego amerykańskiego społeczeństwa budującego swą tożsamość na gwałtownej materialnej prosperity niż wielowiekowej duchowej i intelektualnej tradycji ojców. Wielu z naszych przodków przybyło tu z innych części świata, by znaleźć swoje miejsce na Ziemi i tu budować swój dom. Doświadczenia i tożsamość dwóch zupełnie różnych arcybiskupów wnosi więc do naszej społeczności nowe, zupełnie inne wartości. Warto więc przyjrzeć się im bliżej. Tym postaciom i tym wartościom, które ze sobą wnoszą. 

Scire Christum, czyli Zrozumieć Chrystusa to hasło, czy też zawołanie z herbu abpa Marka. Ciekawe, że ono także, podobnie jak u abpa Grzegorza, celnie charakteryzuje jego postać. Abp Marek, jako filozof i wytrwały poszukiwacz prawdy, chce znaleźć ją w Chrystusie, który powiedział o sobie: Ja jestem drogą i prawdą i życiem (J 14, 6). Rozum, jako narzędzie poszukiwania prawdy absolutnej, jest obok wiary sposobem na poznanie Boga i zrozumienie Jego woli. Arcybiskupowi Markowi nie są obce zasady logiki, wewnętrznej jedności i spójności w prawdzie, którą zgłębia. Wydaje się, że nieco inaczej wygląda to u następcy na łódzkiej katedrze, u abpa Grzegorza, któremu bliżej do spontanicznego odczytywania znaków czasu tu i teraz, żywego reagowania na Słowo Boże, które nie zawsze mówi to samo i posiada w sobie nieprzebrane pokłady wieloznaczności. Głęboka intelektualna i duchowa dysputa z nierozpoznanym do końca Słowem jest dla niego znacznie ciekawsza niż uporządkowany i systematyczny świat spójnej doktryny katolickiej, zamykający człowieka w bezpiecznych ramach opisywalnych zasad. Niewykluczone, że tak różne spojrzenia na tę samą wiarę biorą się właśnie z dziedzictwa przodków, w których wyrośli obaj biskupi. 

W osobowości abpa Marka widać tradycję świetnie zorganizowanego przywódcy i zarządcy. Gdzieś daleko w tle, ale jednocześnie rozpoznawalnie i widocznie, unosi się tradycja walki z Kulturkampf, złowrogą katolicyzmowi i narodowi polskiemu polityką kanclerza Otto von Bismarcka. Argumentacja, sposób opisywania aktualnych zdarzeń, odczytywanie ich logiki w związku przyczynowo-skutkowym, dbałość o zasady i porządek moralny - wszystko to znamionuje człowieka wyrosłego w tradycji walki o katolicyzm i polskość. Widać tu poznańskiego patriotę czerpiącego z dziedzictwa przodków, mającego niejako zapisane w DNA pewien kulturowy kod. Doświadczenie silnej i niszczącej presji protestanckich Prus i niemieckiej kultury politycznej jest zupełnie inne niż doświadczenia przywiezione do Łodzi przez abpa Grzegorza. 

Krakowskie Planty, najstarszy w Polsce uniwersytet oraz nieprzebrane rzesze świętych i błogosławionych kształtowały zapewne myśli i wrażliwość obecnego ordynariusza. W czasach, gdy w Wielkopolsce na ostro szła walka o przetrwanie polskości i katolicyzmu, w Krakowie kwitła kultura wydając najwspanialsze dzieła Młodej Polski. Klimat intelektualnej i duchowej dysputy, zawsze obecny w prastarych murach Akademii Krakowskiej, zwanej do dziś Uniwersytetem Jagiellońskim, nadal silnie oddziaływuje na całą polską kulturę. Klimat wolności słowa, poszukiwań i pytań, które same w sobie często są ciekawsze od odpowiedzi, dały przestrzeń do budowania otwartości i dialogu z tymi, z którymi gdzie indziej nie tylko nie wypadało lub nie wolno było rozmawiać - dla własnego bezpieczeństwa i zachowania tożsamości. Dwa różne korzenie, dwie różne tradycje. Dziś widzimy je obecne u nas i odczytujemy jako fascynujące znaki czasu.

W wypowiedziach obu arcybiskupów bardzo mocno obecne jest nauczanie św. Jana Pawła II. Widać w tym jednak nie tylko przywiązanie do nauczania papieża czy wielkiego Polaka, ale także ogromny szacunek i osobistą duchową więź z człowiekiem, który dla obu był swoistym nauczycielem: dla abpa Marka nauczycielem filozofii, dla abpa Grzegorza krajanem, duchowym ojcem, człowiekiem urodzonym i wzrastającym w tej samej społeczności i kulturze. Wielka, przebogata postać dająca tak wiele każdemu, kto chciałby od niej zaczerpnąć. 

Współczesny Kościół, naznaczony historycznymi wydarzeniami, takimi jak abdykacja Benedykta XVI i wybór Franciszka, przeżywa okres gwałtownych, często burzliwych zmian. Widać to także w postaciach polskiego Episkopatu, także w opisywanych obu arcybiskupach. Różnorodność, odmienność, czasami sprzeczność. Wiele kontrowersyjnych tematów do dyskusji, wiele wydarzeń, na które należy bądź nie należy reagować, wiele zmiennych i jeden Kościół, jedna wiara, jeden chrzest. Ciekawe doświadczenie naszych czasów, na pewno dynamiczne i niejednoznaczne. Jak w tym wszystkim się odnaleźć? 

Rok 2017 to 500 lat od wystąpienia Marcina Lutra, twórcy reformacji, dla innych protestantyzmu. To okazja do świętowania dziedzictwa i wkładu reformacji w kulturę światową lub okazja do gorzkiej refleksji nad podziałami i skutkami nieposłuszeństwa w scentralizowanym Kościele. To okazja do ekumenicznych spotkań, pielgrzymek, modlitw i debat lub okazja do nowego, wyrazistego zaznaczenia odmiennej niż protestancka, katolickiej tożsamości. 

Inny przykład to szeroka i głośna dyskusja nad statusem uchodźców, słuchanie nawoływań przywódców państw i najwyższych urzędników Unii Europejskiej zgodnych z prośbami papieża Franciszka, by przyjmować w dom biednych tułaczy kontra racjonalna, roztropna i ostrożna opinia o możliwych kosztach i konsekwencjach takich działań. Pełna ufności w Opatrzność spontaniczna postawa „damy radę, jakoś to będzie” wobec wyważonej i zdystansowanej „oceńmy ryzyko i policzmy koszty”. Obie ewangeliczne, obie szczere i zakładające dobro człowieka. Widziane jednak zupełnie inaczej przez abpa Grzegorza i abpa Marka. 

Wróćmy jednak do abpa Grzegorza. To on dzisiaj, od pół roku, sprawuje biskupią władzę w łódzkim Kościele. Obecny ordynariusz nie lubi utartych schematów. Lubi natomiast zaskakiwać, operować paradoksem i szukać odpowiedzi w Bożym Słowie. W tym wszystkim ma do siebie samego zdrowy dystans i swoiste poczucie humoru. Potrafi wyjść na opłotki i nawiązać kontakt praktycznie z każdym, nawet najbardziej od niego odmiennym człowiekiem. To niewątpliwie wielki atut jego osobowości. Spontaniczność i żywe reakcje na zastaną sytuację przyciągają do niego coraz więcej zwolenników. Ujmuje szczerością, bezpośredniością, stara się nie unikać odpowiedzi na trudne pytania. Chce być, wzorem św. Pawła: każdym dla każdego. Chce cieszyć się z tymi, którzy się cieszą i płakać z tymi, którzy płaczą. 

Jednocześnie jest wiernym duchowym synem papieża Franciszka. Podąża za nim krok w krok, często na jego słowie opiera swoje zdanie. Zdecydowanie odpowiada mu nieprzewidywalny i pełen (być może pozornych) sprzeczności styl Franciszka. Znacznie lepiej odczuwa subiektywne cierpienie pojedynczego człowieka niż ogólne normy etyczne opisujące jego kondycję. Biskup ma pachnieć owcami - to niejako motto jego posługi wprost wzięte z nauczania papieża. Codziennie stara się przełożyć to na praktykę życia odbywając niezliczoną ilość spotkań z wielkimi i małymi tego świata. Dobrze rozpoznawalny, czujący media, chętnie czytany, słuchany i oglądany. Jest sobą i przyciąga uwagę. 

Wszedł w Kościół łódzki z impetem i charyzmą. Włączył się twórczo w zaplanowany wcześniej synod i nadał mu nowy, bardziej aktualny charakter. Jednocześnie wyznaczył punkty ciężkości dla każdego z trzech tematów synodu: młodzieży, małżeństwu i rodzinie oraz parafii. W części poświęconej małżeństwu i rodzinie nie bał się zaproponować, jako kanwy do rozważań, adhortacji Franciszka Amoris Laetitia, dokumentu bardzo kontrowersyjnego, skrajnie różnie przyjmowanego w Kościele, wzbudzającego gorące dyskusje doktrynalne wśród kardynałów, biskupów, prezbiterów i wiernych świeckich. 

Na pewno abp Grzegorz będzie zapamiętany w Łodzi przez młodzież. Jego inicjatywa z wielkiego postu, gdy w Atlas Arenie przez dwa dni zgromadził kilkanaście tysięcy młodzieży szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych pokazuje, że serio traktuje swoją misję. Chce ewangelizować, chce wychodzić do młodych, spotykać się z nimi i rozmawiać. Nie wstydzi się klęknąć przed nimi i prosić pokornie o modlitwę za siebie, by mógł dobrze wygłosić homilię. Łamie konwencje, burzy schematy, wymyka się tym, którzy chcieliby bezpiecznie, w domowym zaciszu przetrwać życiowe sztormy. Jednocześnie zachwyca i zastanawia. Niektórych oburza i prowokuje. Jest żywy, niestandardowy, a mimo to nadal pozostaje biskupem. Ot, kwintesencja paradoksu zapisana w jego biskupim herbie.

Dla łódzkiego Kościoła to bardzo ciekawe i cenne doświadczenie. Po długim okresie służby urodzonego nieopodal Łodzi abpa Władysława Ziółka (był ordynariuszem w latach 1986-2012), przeprowadzającego łódzki Kościół przez okres burzliwych zmian dziejowych Polski, Europy i świata, nastał okres działalności poznaniaka, abpa Marka Jędraszewskiego (2012-2017). Obejmując katedrę na Wawelu abp Marek zwolnił w Łodzi miejsce krakusowi, arcybiskupowi Grzegorzowi (ingres miał miejsce 4 listopada 2017). Ostatnie kilka lat było zatem okresem dynamicznych zmian, ciekawych inspiracji i zupełnie nowych na łódzkim gruncie doświadczeń. Doświadczenia te, chcąc nie chcąc, budują tożsamość młodej społeczności naszego miasta. Doskonale wpisują się w znak rozpoznawczy naszej tożsamości - wielokulturowość. Dwóch bardzo różnych, a jednocześnie niesamowicie bogatych wewnętrznie biskupów, na trwałe pozostawiło i prawdopodobnie jeszcze mocniej pozostawi w przyszłości ślad w naszej rodzimej historii. Obojętnie, jak wielką do nich pałamy sympatią bądź niechęcią, ich osobowości nie są nam obojętne. Wielkie postacie mają to do siebie, że nie dają o sobie zapomnieć. Pierwsze pół roku pracy abpa Grzegorza w naszym mieście jest tego wyraźnym dowodem. 

Oceń publikację: + 1 + 21 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Mobilna Łódź, czyli Busorożec w akcji. Taka forma promocji miasta jest:






Oddanych głosów: 81