zamknij

Sport i rekreacja

Konrad Gutowski dla TuŁódź.com: „Moim celem jest gra i rozwój” [WYWIAD]

2018-07-28, Autor: Piotr Mika

19-letni skrzydłowy dość niespodziewanie rozpoczął sezon od pełnego meczu z Olimpią Elbląg i zaprezentował się bardzo dobrze. Młody pomocnik opowiedział nam jakie są jego cele, czy przeprowadzka do Łodzi była trudna i jaka jest jego wymarzona liga.

Piotr Mika (TuŁódź.com): Zacznijmy od tego, że w Łodzi jesteś od niedawna. Koledzy z drużyny zdążyli pokazać Ci miasto?

Reklama

Konrad Gutowski (Widzew Łódź): Nie byłem tak bardzo na mieście, w konkretnych miejscach. Z dziewczyną trochę jeździliśmy, bo ona szukała tutaj pracy. Byliśmy w Manufakturze tylko, ale powoli zaczynam się odnajdywać. W jednej kamienicy mieszkam z Michaelem (Ameyaw – przyp. red.), Marcinem Pigielem i Mikołajem Gibasem, więc znaleźliśmy się w czterech w jednym miejscu i na pewno razem coś zwiedzimy.

Do tej pory grałeś tylko w Podbeskidziu, a Bielsko-Biała jest blisko twoich rodzinnych Kobiernic. Czy przeprowadzka do Łodzi była dla Ciebie trudna?

Trudna to złe określenie, bardziej to było takie pozytywne wyzwanie, nowy rozdział w życiu. To już miało wydarzyć się wcześniej, jak byłem na testach w Lechu Poznań, już wtedy myślałem że będę musiał się wyprowadzić. Wtedy się nie udało, ale po tych trzech latach byłem przekonany, że w końcu się to stanie. Nie był to dla mnie straszny przeskok, a rodzice i tak w zasadzie są na każdym meczu, bo bardzo mnie wspierają i kochają piłkę nożną. Jeszcze w zimie, kiedy zaczynały się moje problemy, miałem  pomysł żeby zostać jeszcze w Podbeskidziu. Nie wiedziałem czy będę dalej mieszkał w domu, czy przeprowadzę się do Bielska z dziewczyną, ale raczej byłem przygotowany, że po szkole będzie ta wyprowadzka i będzie ten nowy rozdział.

Ostatecznie znalazłeś się w Łodzi. Co skłoniło Cię do tego, że wybrałeś Widzew?

Na pewno kibice, bo wychodzić na mecz przy 17 tysiącach, a pójść gdzieś, gdzie na mecz przychodzi 500 osób, to jest duża różnica. Na pewno też możliwość rozwoju. Miałem oferty z ekstraklasy i drużyn z innych poziomów, ale tam byłbym jednym z wielu, a tutaj przyszedłem i po pierwszym meczu mogę się cieszyć, bo zagrałem. Myślę też, że nie było źle i mogę liczyć na to, że w kolejnych spotkaniach także zagram. Do tego dochodzi także cała otoczka, wszystko w tym klubie jest profesjonalne.

Właśnie, przekonałeś do siebie trenera swoimi umiejętnościami i dostałeś szansę już w pierwszym meczu. Czy czujesz presję grając w klubie, którego celem jest zwycięstwo w każdym meczu i jak najszybszy powrót do ekstraklasy?

Ja raczej czuję pozytywny dreszczyk emocji, staram nie odczuwać się presji. Interesuję się trochę sprawami mentalnymi, dużo książek na ten temat przeczytałem. Każdy może wyciągnąć z nich inne wnioski, a ja wyciągnąłem z nich takie, że są dwie możliwości, albo będzie dobrze, albo źle i nie ma po co sobie dokładać i przejmować się, że może być coś nie tak. Przez to nakładasz na siebie jeszcze większą presję i jest większe prawdopodobieństwo, że właśnie będzie źle. Wolę wyjść na mecz z przekonaniem, że wszystko będzie dobrze i trzeba zrobić wszystko aby się to udało. Nie ma co myśleć o porażce.

To jest dobre podejście i fajnie, że potrafisz, nawet przy 17 tysiącach kibiców, skupić się na grze. Co do tej atmosfery... Od presji potrafisz się odciąć, a jak to jest ze wsparciem takiej ilości fanów?

Nie da się całkowicie odciąć, bo nawet komunikacja między zawodnikami jest pogorszona. Przy podaniach czy strzałach tego nie czujesz, bo skupiasz się na piłce, ale w spokojniejszym momencie, gdy możesz się rozejrzeć, poczuć doping tych 17 tysięcy ludzi, którzy mają swój klub w sercu, to jest naprawdę fajne uczucie. Na prezentacji już towarzyszyło mi to poczucie, że Ci ludzie nie przychodzą sobie tylko pokrzyczeć, tylko zależy im na tym aby wesprzeć swój klub i piłkarzy.

Pomówmy może teraz trochę o drużynie. Okres przygotowawczy był krótki, było mało czasu żeby się zgrać i tak, jak mówił trener, ten pierwszy mecz był częścią tych przygotowań. Czy po kolejnym tygodniu treningów czujesz, że jest z tym zgraniem lepiej?

Można tak powiedzieć. Część z nas dopiero się poznaje, ale już na obozie widziałem, że w drużynie jest jakaś chemia. Mam podobne uczucie jak w juniorach w Centralnej Lidze, tam byliśmy taką zgraną paką, wszystko robiliśmy razem i nikt na nikogo nie naskakiwał, nie było wielkich kłótni. Tutaj też tak jest, nikt na nikim nie wywiera dodatkowej presji, nie ma kłótni, jest przyjazna atmosfera i każdy chce dla każdego dobrze. Są sprawy pozaboiskowe, które pomagają w meczu i czuję, że zaczynamy się coraz lepiej rozumieć i zgrywać.

Po meczu z Olimpią powiedziałeś, że dobrze dogadujesz się z Marcinem Pigielem. Z czego to wynika?

Może nie miałbym z nim takiego kontaktu gdybym z nim nie mieszkał i nie jeździł, ale już przed obozem zostałem przydzielony do pokoju razem z Marcinem i Kacprem Falonem, którzy są naprawdę pozytywnymi ludźmi i można się z nimi dogadać. Teraz stało się jeszcze tak, że Marcin przeprowadził się do mojej kamienicy i mamy fajny kontakt. Gramy też na jednej stronie na boisku i to wszystko się sumuje.

A jak starsi zawodnicy przyjęli tych młodszych, którzy dołączyli do zespołu?

Naprawdę fajnie. Czy to Daniel Mąka, Kostkowski, który już odszedł, czy Humerski, wszyscy są w mega w porządku i nie jest tak, że ktoś ma jakiś problem, bo jesteś młody. Wiadomo, że młody np. nosi sprzęt, ale to jest naturalne i nikt z tym nie ma problemu. Nie ma tak, że starszy nie ma szacunku do młodszego. Każdy traktuje się równo.

Wśród tych starszych zawodników jest też Robert Demjan i teraz w zasadzie jest was trzech z przeszłością w Podbeskidziu, ponieważ oprócz Ciebie do Widzewa dołączył także Mikołaj Gibas. Znacie się z gry w tym klubie?

Z Robertem Demjanem też się znałem, jak przyszedłem do szatni, zapytał „Guti, co ty tutaj robisz?”, chwilę pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Z Mikołajem znamy się z juniorów i z rezerw, a przed grą w Centralnej Lidze Juniorów, cały sezon w juniorach graliśmy razem.

Z pewnością łatwiej wam będzie porozumieć się na boisku i we dwóch wejść do drużyny.

Jasne, Mikołaj mieszka w tej samej kamienicy co ja, więc możemy razem spędzić czas, obejrzeć jakiś mecz, a to wszystko się później łączy i przekłada na grę. Jemu z kolei na pewno było łatwiej przychodzić na testy, bo miał się do kogo odezwać, mógł się o cokolwiek zapytać, takie proste rzeczy zawsze też pomagają.

Odejdźmy na chwilę od tematu piłki nożnej, bo nie samą piłką człowiek żyje. Jak spędzasz wolny czas?

Zdecydowaną większość czasu spędzam z moją dziewczyną, ale teraz dopiero mam tak naprawdę trochę więcej wolnego czasu. Jak byłem w Bielsku to wiadomo, że była jeszcze szkoła, trzeba było uczyć się do matury. Udało mi się ją zdać, nawet dość dobrze, a teraz po treningach też było dużo rzeczy do załatwiania. Jednak jak mam ten wolny czas, to bardzo lubię poczytać. Interesuję się sprawami mentalnymi i o tym właśnie czytam czy oglądam film w tej tematyce. Lubię także po prostu posiedzieć w domu i odpocząć przy jakimś meczu. Głównie jednak spędzam czas z dziewczyną.

Powiedz mi jeszcze, jako 19-letni zawodnik, który rozpoczyna przygodę z seniorską piłką, jakie stawiasz przed sobą cele?

Nie myślałem dużo o takich dalekosiężnych celach, czy nawet jakichś konkretnych liczbach na ten sezon. Moim celem, przychodząc do Widzewa, jest gra i rozwój. Myślę, że jeśli po tym sezonie będę czuł, że rozwinąłem się jako zawodnik, że umiejętności poszły w górę i grałem cały sezon, to naprawdę będę zadowolony, bo po to tu przyszedłem. Nie wiem co będzie za dwa - trzy lata, ale wierzę w rozwój i jeśli będę lepszym zawodnikiem, to nie mówię że pójdę nie wiadomo gdzie, ale pewnie dostanę lepsze pieniądze i będę miał lepsze życie.

A podobałaby Ci się wizja dojścia z Widzewem do Ekstraklasy?

Oczywiście, że tak! Teraz musi grać dwóch młodzieżowców, a w przyszłym sezonie, w którym nie mam wątpliwości, że będziemy grać już w pierwszej lidze, będzie wymóg tylko jednego. Ja będę miał wtedy status młodzieżowca jeszcze rok i fajnie gdyby udało się liczyć na grę, nie tylko ze względu na ten status, tylko ze względu na moje umiejętności. Ekstraklasa jest jak najbardziej możliwa, nie chcę wybiegać tak daleko w przyszłość, ale wszystkie warunki temu sprzyjają i fajnie byłoby się tam znaleźć.

Wiemy już jakie ustalasz sobie cele, a jakie z kolei masz marzenia?

W Podbeskidziu przez ostatnie pół roku mieliśmy spotkania z panią psycholog i ona mówiła żebyśmy ustalili sobie cel za pięć lat. Ja mogę powiedzieć, że moim takim celem i marzeniem jest liga angielska, nie mówię tutaj o jakimś konkretnym klubie, ale chciałbym zagrać w Premier League.

Każda liga ma swój styl, charakter. Czy właśnie to najbardziej ciągnie Cię do Anglii?

Wiadomo, że przede mną jeszcze wiele pracy, nad fizycznością i umiejętnościami, bo różnica jest ogromna, ale myślę, że właśnie w tym stylu bym się odnalazł. To są dalekosiężne plany i naprawdę jeszcze daleka droga żebym tam zagrał.

Jako obserwator mogę powiedzieć, że masz do tego pewne predyspozycje, jak np.: przyspieszenie, balans ciałem.

Cieszę się że mogłem to pokazać, ale myślę, że pokażę jeszcze więcej. Można powiedzieć, że dopiero wracam do swojej dyspozycji. Przez ostatnie pół roku nie miałem odpowiedniego rytmu. Raz grałem 40 minut, później cały mecz, a później 20 minut. Brakowało mi tej regularności, żeby zagrać kilka spotkań w większym wymiarze czasowym. Wiadomo, że w odpowiednim rytmie meczowym zawodnik może pokazać więcej.

Wróćmy jeszcze do tego co mówiłeś wcześniej i o czym wspomniałeś teraz, czyli o kłopotach z grą w Podbeskidziu. Co wpływało na tę nierówną grę i Twoją dyspozycję?

Nie chcę się w to wgłębiać, bo to już temat zamknięty, ale miałem problemy z dwoma – trzema osobami, które rządziły w Podbeskidziu. Było dużo nieporozumień, niektóre sytuacje były dla mnie chore, żeby robić komuś na złość, ale ja już nie chce o tym mówić. Niech Podbeskidzie żyje swoim życiem, a ja będę żył swoim.

Dobrze, nie będziemy już roztrząsać przeszłości. Dziękuję Ci zatem za wywiad i powodzenia w kolejnych spotkaniach.

Dziękuję bardzo.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Mobilna Łódź, czyli Busorożec w akcji. Taka forma promocji miasta jest:






Oddanych głosów: 34