zamknij

Wiadomości

Koalicja radnych PO-SLD strzela sobie samobója. Na własne życzenie [KOMENTARZ]

Od 1927 roku (w tym od 25 lat nieprzerwanie) w naszym mieście przyznawana jest Nagroda Miasta Łodzi. Jeszcze kilka dni temu podawaliśmy listę nominowanych do tej nagrody. Dziś wiemy już, że nagrody nie będzie, gdyż wiąże się to z gratyfikacją finansową w wysokości 25 tys. zł, a  radnym rządzącej w Łodzi koalicji PO-SLD źle się kojarzy słowo „nagroda”. Więc w tym roku, dodajmy roku wyborów samorządowych, nagród finansowych nie będzie. Pytanie, kogo skompromitowali radni taką decyzją?

Wszystko wskazuje na to, że spiritus movens całego zamieszania jest szef Klubu Radnych SLD Sylwester Pawłowski:

Reklama

- Nagrody mają złą konotację, wzbudzają emocje, niektóre są oddawane. Uznaliśmy, że nagroda od samorządu to wyróżnienie i nie chcemy wpisywać się w tę negatywne skojarzenia jakie mają teraz miejsce w Polsce. Nie chcemy wzbudzać żadnych emocji - mówi radny Pawłowski dla Radia Łódź. 

Nominowane wcześniej do nagrody osoby to: Iwona Teresa Bartosik, Przeor Brat Franciszek Leon Stanisław Chmiel, dr hab. Jakub Adam Kronenberga, dr hab. Krzysztof Stanisław Stefański oraz Michał Szewczyk. O każdej z tych postaci można by wiele dobrego napisać, zwłaszcza w kontekście zasług dla naszego miasta. Jedno nazwisko stało się jednak przyczyną całego zamieszania i, nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu, blamażu radnych koalicji.

Czytaj: Kto zostanie uhonorowany w nagrodach miejskich? [LISTA]

Radny SLD Sylwester Pawłowski, występując jednocześnie jako szef Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Łódzkiego rekomendował Iwonę Bartosik do Nagrody Miasta Łodzi. Nominowana łodzianka nagrodę miała otrzymać głównie za działalność w Łódzkim Stowarzyszeniu Pomocy Szkole. Nie to jednak wzbudziło kontrowersje. Radni opozycji przypominają, że Iwona Bartosik, jako radna SLD w 2010 roku głosowała „na dwie ręce”, naciskając przycisk do głosowania za siebie i swojego partyjnego kolegę. Sprawa była głośna, a skompromitowana radna nie wystartowała z tego powodu w kolejnych wyborach samorządowych. 

Nie kwestionując zasług Iwony Bartosik w pracy społecznej na rzecz miasta trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że aby otrzymać Nagrodę Miasta Łodzi, trzeba być nie tylko osobowością wybitną, ale też zwyczajnie uczciwą i prawą. Nagroda Miasta Łodzi, jak każda nagroda publiczna, ma bowiem walor wychowawczy, ma być punktem odniesienia dla społeczności, która osobom nagradzanym zaczyna przyglądać się szczególnie uważnie. Gdyby radny Pawłowski nie zechciał forsować tej nominacji, sprawy by nie było. A tak…

Decyzja radnych koalicji PO-SLD, by w ogóle nie dyskutować tematu nagród w jedynym możliwym terminie (nagrody miały być przyznane 15 maja), schowali głowę w piasek. Zorientowali się bowiem, że niefortunna nominacja proponowana przez radnego Pawłowskiego wywoła w Radzie Miejskiej burzę i na pewno nie wzmocni wizerunkowo ani PO, ani tym bardziej SLD. Według koalicjantów wybory już wkrótce, nie wolno więc ryzykować kontrowersyjnych dysput politycznych. Wygodną wymówką miała być głośna obecnie sprawa nagród, jakie sobie i innym ministrom przyznała szefowa rządu Beata Szydło. - Skoro PiS szafuje nagrodami na prawo i lewo, to my tak robić nie będziemy! To PiS jest winne temu, że radni w Łodzi nie przyznają wyznaczonym wcześniej kandydatom prestiżowej nagrody samorządowej - Mniej więcej taką argumentację podawała jedna z radnych SLD Małgorzata Moskwa-Wodnicka. 

No cóż… nawet najlepsza ekwilibrystyka słowna radnych koalicji nie zabije zimnej logiki zdarzeń. PO i SLD zwyczajnie wycofało się rakiem z chybionej decyzji i tyle. Problem jednak w tym, że Nagroda Miasta Łodzi nie jest własnością poszczególnych radnych. Ma być przykładem, kompasem dla mieszkańców, wskazującym postacie i osobowości godne uhonorowania. Nagroda ta ma wielką siłę opiniotwórczą i wychowawczą. Przedstawione lokalnej społeczności sylwetki nagrodzonych jeszcze mocniej oddziaływują jako autorytety. Łodzianie na nowo mogą poczuć dumę i satysfakcję z przynależności do tak zacnego grona. Wartość pieniężna nagrody jest jedynie skromnym dodatkiem do wielkiego wyróżnienia i nie ma nic wspólnego z formą nagród przyznanych sobie przez przedstawicieli rządu. W samorządzie to mieszkańcy, głosami radnych, honorują swoich obywateli. W rządzie zaś nastąpiło „samowyróżnienie” i „samonagrodzenie”, które oczywiście może być poddawane ostrej krytyce w politycznej dyskusji. 

U nas, w lokalnym samorządzie, radni koalicji zwyczajnie się skompromitowali. Nie tylko tym, że nie przemyśleli dobrze kandydatur wszystkich nominowanych. Także, a może przede wszystkim tym, że z nagrody, która z istoty swej ma być chlubą i wizytówką samorządu, uczynili przedmiot niskich i tanich targów politycznych. Pytanie kto w ich imieniu przeprosi pozostałych nominowanych, którzy pewnie poczuli się oszukani i wykorzystani. Czy uczyni to przewodniczący Rady Miejskiej, czy może spiritus movens całego zamieszania?

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak oceniasz pomysł darmowej komunikacji miejskiej dla mieszkańców Łodzi?






Oddanych głosów: 415