zamknij

Wiadomości

Dawniej duma miasta, dzisiaj zapomniany. Ruiny szpitala z tragiczną historią w tle

2018-09-22, Autor: Paulina Mysińska

W Łodzi przy ulicy Łagiewnickiej 36 mieści się zabytkowy budynek. Powstał w okresie międzywojennym ze składek mieszkańców. W czasie wojny był tu główny szpital getta. W latach 80. zaczął się remont budynku, który nie mógł doczekać się szczęśliwego końca. Zabytek przeszedł w ręce gminy, a następnie został wykupiony przez prywatnego właściciela. Niestety szpital obecnie jest ruiną i szpeci miasto swoim wyglądem zamiast służyć jego mieszkańcom. 

Obecnie jako ruina, przed wojną budynek był jednym z najnowocześniejszych i dostojniejszych gmachów na Bałutach.

Reklama

Został stworzony według projektu Witolda Szerewskiego z pieniędzy Łódzkiej Kasy Chorych, o czym informuje napis na fasadzie głównej. Zaprojektowany w stylu modernistycznym jest przykładem modnej ówcześnie i cenionej w Łodzi architektury międzywojnia.

W hallu głównym szpitala mieścił się wzięty z fraszki Jana Kochanowskiego cytat „Nic nad zdrowie, ani lepszego, ani droższego”. W 1934 Kasa Chorych zmieniła się na Ubezpieczalnię Społeczną, a poradnię włączono do miejskiej sieci ubezpieczenia zdrowotnego.  W roku 1937 dobudowano skrzydło, gdzie znajdował się oddział ginekologiczno-położniczy na 150 łóżek. Rok przed wojną szpital uzyskał tytuł szpitala  klinicznego.

W czasie wojny szpital był świadkiem wielu tragicznych wydarzeń. Gdy rozpoczęła się wojna budynek stał się lazaretem dla żołnierzy niemieckich. Po  powstaniu Liztmannstadt Getto mieścił się w nim powołany przez Chaima Rumkowskiego Wydział Zdrowia i Szpital nr 1. W jednym ze skrzydeł znajdowało się prywatne mieszkanie prezesa. Chaim Mordechaj Rumkowski był przełożonym Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie. Do roku 1942 szpital funkcjonował normalnie, leczono ludzi i wypisywano recepty, jednak 15 września 1942 r. szpital zlikwidowano. Kilkanaście dni wcześniej rozpoczęła się tzw. Wielka Szpera, kiedy to  zlikwidowano wszystkie szpitale na terenie getta.

Ludzie zostali potraktowani brutalnie i w sposób nieludzki. Niemcy usunęli wszystkich, którzy nie mogli pracować. Zdaniem niemieckich okupantów niepotrzebne były tam osoby chore, starsze i dzieci poniżej 10 roku życia. Ludzie byli na siłę wyciągani z łóżek, wypędzani z sal i na siłę wciskani do ciężarówek wiozących Żydów na stację Radegast. Odesłani do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, po drodze zostali zamordowani samochodowymi spalinami. 

Było to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach łódzkiego getta. W dniach 3-12 września 1942 roku wywieziono z getta 15 681 osób. Na terenie getta Niemcy zabili około 600 osób, głównie rodziców wywożonych dzieci.

Po tych tragicznych wydarzeniach w gmachu mieściły się zakłady krawieckie, szyto w nich ubrania wojskowe i cywilne. Po likwidacji getta powstał tu  obóz dla ludzi, którzy zostali osobiście wybrani przez Hansa Biebowa do pracy na terenie Niemiec.  Po zakończeniu wojny budynek został przekazany władzom miasta. 

Pożogę wojenną budynek przetrwał w całości. Po przekazaniu w latach 70. ponownie pod kuratelę miasta, budynek został rozbudowany. Dobudowano kolejne skrzydło, w którym znalazły się sale operacyjne oraz budynki pomocnicze na zapleczu, takie jak kuchnia, pralnia, kotłownia, magazyny, prosektorium oraz portiernia od ul. Ceglanej. Poradnię przemianowano na Szpital im. Heleny Wolf.

W 1971 roku, w związku z uznaniem wartości historyczno-architektonicznej, cały kompleks został wpisany do rejestru zabytków województwa łódzkiego. Okazało się jednak, że dalsza rozbudowa i modernizacja placówki na szpital rejonowy jest za droga, a miastu zabrakło funduszy.  W 1985 roku szpital miał przejść remont.  Niestety, na tym zakończyła się  medyczna historia budynku.  Upadły szpital wykupiły Prywatne Szpitale Korvita S.A. z Poznania. Nowy właściciel nie zrobił nic, by odnowić obiekt. Gmach był niezabezpieczony i nieużytkowany, w miarę upływu czasu popadał w ruinę i był rozgrabiany. Jedyną pamiątką pozostałą po latach historii są drzwi frontowe przekazane w 1990 roku do Muzeum Holocaustu w Nowym Jorku.  

Ograbiony budynek, niszczejący na oczach ludzi został sprzedany w 2004 roku Spółce „Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego MJS”. Firma zabezpieczyła obiekt i zaplanowała budowę hotelu z pasażem usługowo-handlowym. Po wielu problemach z własnością działek w 2010 r. firma dostała pozwolenie na budowę, jednak problemem okazał się wjazd od ulicy Ceglanej, który kolidował z funkcjonowaniem rynku handlowego. Problemy własnościowe uniemożliwiły więc realizację budowy, a spór wciąż trwa.

Historia tego gmachu jest jednocześnie bogata, tragiczna i smutna. Po wojennej pożodze budynek stoi pusty i niszczeje. Mimo wielokrotnych prób zagospodarowania wygląda jak opuszczone średniowieczne zamczysko straszące pustymi oczodołami wybitych okien. Czy zabytek z wieloletnią, tak cenną i ważną dla naszego miasta historią zasługuje na taki los? Czy nie powinniśmy, choćby z szacunku dla ofiar tragicznych wojennych wydarzeń zająć się majestatycznym i upadłym gmachem? Odpowiedź nasuwa się sama…

Oceń publikację: + 1 + 239 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Arturfanf1 2018-09-11 22:17:49

    fajne zdjęcie

    2 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Historyczny neon ŁÓDŹ FABRYCZNA powinien być:






Oddanych głosów: 539