zamknij

Wiadomości

Jak funkcjonuje komunikacja miejska w Łodzi? Niekończąca się dyskusja w mieście

Trudno powiedzieć z czystym sumieniem, że pasażerowie komunikacji miejskiej w Łodzi są zadowoleni z usług miejskiego przewoźnika. Mija prawie rok od wprowadzenia wielkiej reformy komunikacyjnej, a wyraźnych zmian na lepsze nie widać. Do dyskusji o kondycji łódzkiej komunikacji włączają się organizacje społeczne. 

Znaczne rozrzedzenie ruchu na niektórych liniach (7 i 16) i ulicach (np. Kilińskiego), brak odpowiedniej regularności i punktualności, brak dawnych bezpośrednich połączeń między poszczególnymi osiedlami w mieście, to tylko niektóre z bolączek, na które skarżą się pasażerowie. Zarządzający miejskim transportem, czyli ZDiT i MPK mają na usprawiedliwienie głównie jeden argument - brak odpowiednich finansów. 

Reklama

Podobnie jak całe miasto, jesteśmy ograniczeni budżetem. Finansowanie komunikacji musi odbywać się w granicach rozsądku. Nie możemy przeznaczać na nią 100% budżetu, ponieważ miasto musi zaspokoić także inne potrzeby mieszkańców – argumentuje prezes MPK Zbigniew Papierski.

To nieco demagogiczne tłumaczenie prezes MPK wzmacnia kolejnymi argumentami zaznaczając, że obecnie przeznacza się w Łodzi ok. 11-12% całego budżetu miejskiego: 

W tej kwocie musimy się zmieścić. Nie możemy zaspokoić wszystkich potrzeb komunikacyjnych mieszkańców, bo te są nieograniczone. Rekompensata dla MPK w tegorocznym budżecie to kwota ok. 400 mln zł, a kwietniowe zmiany nie przyniosły jej zwiększenia – przypomina Papierski.

W dyskusję o stanie komunikacji miejskiej włączają się społecznicy:

Naszym zdaniem nie wystarczy porównywać wydatki. Przed ZDiT powinny być postawione dwa mierzone liczbowo cele: wzrost udziału MPK w obsłudze przemieszczeń i poprawa średniej oceny MPK przez pasażerów – przekonuje Wojciech Makowski z powstałej niedawno Inicjatywy „TAK dla Łodzi”.

Makowski stawia więc przed zarządcami łódzkiej komunikacji ambitne cele i dalej uzasadnia swoje zdanie: 

Nie akceptujemy ani częstotliwości bardziej w stylu PKS niż MPK w weekendy, ani tak głębokiego rozrzedzania kursów poza szczytem w dni robocze, jak również tego, że niemal wszystkie linie jeżdżą co 12 minut w szczycie. 5 kursów na godzinę to żadna oferta dla jadących do pracy. W skali tak dużego miasta jak Łódź minimalne odstępstwo powinno wynosić 10 minut, a optymalne – 7,5 – twierdzi Makowski.

Dla poprawy wizerunku MPK i przede wszystkim dla wzrostu zadowolenia pasażerów społecznik ma proste rozwiązania: 

Uważamy, że aby łódzki transport publiczny zaczął zaspokajać potrzeby mieszkańców, potrzebna jest przede wszystkim poprawa jego szybkości i punktualności oraz dostępności przystanków. Czas podróży od drzwi do drzwi musi być o wiele bardziej przewidywalny i krótszy, aby odzyskać tych, którzy obecnie czują się skazani na samochód – kontynuuje Makowski.

Problem jednak wydaje się bardziej złożony, ponieważ na tego typu zmiany nadal brakuje… pieniędzy. MPK boryka się z brakami kadrowymi, a przyciągnięcie i zatrudnienie nowych pracowników to ogromne koszty. Te zaś powinny znaleźć pokrycie w budżecie miasta, który nie może być dowolnie zwiększony. Częste zmiany rozkładów i koncepcji komunikacyjnych są tylko przesuwaniem za krótkiej kołdry, która i tak zawsze gdzieś będzie odsłaniała braki. Pasażerowie czują się zdezorientowani i z nostalgią wspominają dawne czasy, gdy mogli korzystać z nieistniejących już dzisiaj linii. 

Powoli zbliżają się wybory samorządowe, które są świetną okazją do burzliwych dyskusji na wrażliwe społecznie tematy. Głos zabierają więc politycy, eksperci i społecznicy. Wiele jeszcze opinii będzie sformułowanych, jednak w realnym funkcjonowaniu komunikacji zmieni się zapewne niewiele. Może nastąpią kolejne korekty połączeń czy rozkładów jazdy, ale generalnie i tak na znaczące zmiany nie ma co liczyć.

Oceń publikację: + 1 + 15 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.