zamknij

Edukacja

Ilu łódzkich nauczycieli straciło pracę w wyniku reformy i kto za to zapłaci?

2017-10-13, Autor: Tomasz Talaga

 Z okazji przypadającego na jutro Dnia Edukacji Narodowej, zwanego zwyczajowo Dniem Nauczyciela, w wielu szkołach odbyły się okolicznościowe spotkania kadry nauczycielskiej, uczniów i rodziców. Wśród kwiatów i dobrych życzeń znalazły się też niepokojące akcenty. Wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela przedstawił opinii publicznej kilka danych statystycznych obrazujących skalę kosztów wprowadzanej reformy oświaty.

 

Pierwsza liczba odnosi się do nauczycieli zwolnionych z pracy w wyniku reformy. Ze wszystkich typach szkół zostało zwolnionych w Łodzi w sumie 123 nauczycieli. Prawie połowa z nich (53 nauczycieli) została zwolniona z pracy w gimnazjum. To znacznie mniej niż prognozowały w zeszłym roku łódzkie radne z SLD Małgorzata Niewiadomska - Cudak oraz Małgorzata Moskwa - Wodnicka, zajmujące się w Radzie Miejskiej oświatą. W czerwcu zeszłego roku, gdy ogłaszano zapowiedzi reformy oświaty radne wyliczyły, że pracę w Łodzi straci 400 nauczycieli. W czerwcu tego roku Związek Nauczycielstwa Polskiego policzył, że przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego pracę straci 290 nauczycieli. Dziś wiadomo, że jest to znacznie mniej, jednak liczba podana dzisiaj przez wiceprezydenta Trelę nadal mocno niepokoi.

Reklama

Druga z liczb podana do wiadomości pokazuje sumę odpraw, jakie miasto musi wypłacić zwalnianym nauczycielom. Jest to niebagatelna kwota 3 206 134 zł. Zwrotu w tej wysokości będzie domagało się nasze miasto od Ministerstwa Edukacji Narodowej. Czy MEN zapłaci za łódzkie odprawy? Raczej nie. Ze względu na dużą ilość wizyt i uroczystości, w których brał udział Łódzki Kurator Oświaty, nie udało się nam bezpośrednio dowiedzieć, jakie może być oficjalne stanowisko ministerstwa w tej sprawie. Wyciągając jednak wnioski z historii wzajemnych relacji Miasto Łódź – Łódzki Kurator Oświaty możemy przypuszczać, że zwrot kosztów nie dojdzie do skutku. Chyba, że w wyniku prawomocnego wyroku sądu.

Trzecia z liczb pokazuje, ilu nauczycieli pracuje w dwóch lub trzech placówkach. 441 nauczycieli wszystkich typów szkół dzieli etaty. Z tej liczby 338 nauczycieli gimnazjów pracuje w dwóch szkołach. Na pewno taki stan rzeczy jest bardzo uciążliwy dla dużej grupy zatrudnionych. Łączenie etatów wiąże się bowiem z dodatkowymi kosztami (finansowymi i czasowymi) i wieloma problemami, których nie mają nauczyciele pracujący w jednej placówce. Z drugiej strony praktyka łączenia etatów w różnych placówkach jest znana nie od dziś, choć na pewno dla wielu z nauczycieli jest to sytuacja nowa.

Co na to minister edukacji? Anna Zalewska w czwartkowej rozmowie w RMF FM, mocno przepytywana w tej sprawie przez prowadzącego program, przytoczyła w odpowiedzi tzw. „przypadek łódzki”:

- Nauczyciel został zwolniony po pierwsze wcale nie [w związku] z reformą, po drugie została mu zaproponowana praca, po trzecie sam zrezygnował z pracy, wziął odprawę, po czym poszedł na świadczenie kompensacyjne, a godziny oddał swojej żonie, przewodniczącej ZNP.

Informacje przekazane przez wiceprezydenta Trelę pokazują koszty, jakie ponosi miasto i jego nauczyciele w reformie oświaty. Z drugiej strony, Łódzki Kurator Oświaty Grzegorz Wierzchowski zapewniał jeszcze przed początkiem roku szkolnego, że zwalniani nauczyciele mogą ubiegać się o pracę także poprzez oferty umieszczane na stronie Kuratorium. Z liczby 73 ogłoszeń dla województwa łódzkiego 49 z nich dotyczyło Łodzi. Widać więc, że oferty pracy nie pokryją zapotrzebowania w stu procentach. Nie wiemy też, czy oferowane miejsca pokrywają się z wykształceniem kierunkowym nauczycieli. Pewnym, niewielkim pocieszeniem jest fakt, że część bezrobotnych nauczycieli mogła znaleźć pracę w pobliskich miejscowościach poza granicami Łodzi.

Żadna z poważnych reform nie przebiega bezboleśnie, jednak koszty reformy oświaty w naszym mieście wydają się zbyt duże. Wynika to także z faktu, że dwie strony konfliktu – samorządowcy z jednej i urzędnik państwowy (jakim jest Kurator Oświaty) z drugiej – reprezentują dwie skrajne opinie w tej sprawie. Konflikt ma więc wymiar nie tylko formalny czy finansowy, ale także, a może przede wszystkim, polityczny. Z dyskusji na temat oświaty w Radzie Miejskiej wynika jednoznacznie, że przedstawiciele opcji samorządowej, radni PO i SLD, będą udowadniać klęskę reformy (nazywając ją przekornie „deformą”) natomiast przedstawiciel opcji rządowej, radni PiS będą udowadniać jej wielki sukces. Kto ma rację i kto finalnie za to zapłaci dowiemy się nieprędko, na razie koszty są po stronie samorządu i nauczycieli.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.