zamknij

Wiadomości

Geyer, Herbst i Kunitzer. Niezwykłe historie łódzkich fabrykantów CZ. II

Poznaj historie łódzkich fabrykantów ludzi, którzy w znaczący sposób przyczynili się do powstania i niezwykłego rozwoju naszego miasta w minionych wiekach.

LUDWIK FERDYNAND GEYER
1805-1869

Przemysłowiec, działacz gospodarczy i społeczny. Urodzony 6 I w Berlinie, był synem Adama Krzysztofa i Charlotty z Tietzów. Ojciec, właściciel manufaktury bawełnianej w Neugersdorf w Saksonii, zapewnił mu staranne wykształcenie techniczne dzięki nauce w Akademii Berlińskiej. Praktyczną wiedzę zawodową zdobył zapewne w zakładzie prowadzonym przez ojca.

Reklama

Do Królestwa Polskiego przybył po raz pierwszy w 1826 r., zwiedził kilka powstających osad fabrycznych i ostatecznie zdecydował się osiąść w Łodzi. 9 sierpnia 1826 r. zawarł w Warszawie kontrakt osiedleńczy z Komisją Województwa Mazowieckiego, w którym zobowiązał się do prowadzenia przez co najmniej 10 lat tkalni wyrobów bawełnianych wyposażonej w od 20 do 100 krosien, oraz wybudowania w ciągu roku domu mieszkalnego. W zamian otrzymał licencję na import przędzy bawełnianej oraz 25 cetnarów (ok. 1600 kg) tkanin bawełnianych za zaniżonym cłem. Na miejsce osiedlenia otrzymał, na prawach wieczystej dzierżawy, plac położony w osadzie rękodzielniczej "Łódka" przy ul. Piotrkowskiej 284-286, o powierzchni ok. 7,9 ha.

W ciągu następnych kilkunastu lat przejął, bądź wykupił, leżące w sąsiedztwie grunty po obu stronach ul. Piotrkowskiej o łącznej powierzchni ok. 47,8 ha. Działalność przemysłową rozpoczął od produkcji tkanin bawełnianych w systemie nakładczym, zatrudniając tkaczy chałupników, którym dostarczał przędzę. W części swego nowo wybudowanego domu urządził ręczną farbiarnię i drukarnię perkali, w której zatrudnił sprowadzonych z zagranicy drukarzy i kolorystów. Ze względu na niską cenę jego wyroby cieszyły się powodzeniem na okolicznych targach. Rozwój zakładu ułatwiła bariera celna wprowadzona w 1831 r., sprzyjająca zbytowi produkcji bawełnianej w kraju, oraz tania siła robocza. W 1833 r. sprowadził z Wiednia pierwszą w Królestwie poruszaną kieratem maszynę walcową do wielobarwnego drukowania perkali.

Zachęcony dotychczasowym powodzeniem postanowił założyć mechaniczną przędzalnię i tkalnię. W latach 1835-1838 wzniósł 3-piętrowy gmach fabryczny na placu przy ul. Piotrkowskiej 282. Wyposażenie fabryki, złożone z 44 przędzarek, 180 krosien mechanicznych i niezbędnych maszyn pomocniczych, oraz pierwszej w Łodzi maszyny parowej o mocy 60 KM, zamówił w zakładach braci Cockerill w Seraing w Belgii.

Inwestycja ta przekraczała możliwości finansowe Geyera, który musiał zaciągnąć pożyczki w Banku Polskim, oraz z funduszy rządowych i miejskich, na łączną sumę 800 tys. zł, zabezpieczonych na hipotece zakładów. Ze względu na trudności techniczne fabryka została uruchomiona z opóźnieniem i nie przynosiła spodziewanych zysków. W tej sytuacji Bank Polski przejął w zastaw cały majątek Geyera, odraczając mu jednak terminy spłat, dzięki czemu w latach 1848-1849 rozbudował fabrykę i uzupełnił wyposażenie przędzalni o 20 nowoczesnych selfaktorów, oraz dwie dodatkowe maszyny parowe.

Lata 1848-1853 były okresem największego rozkwitu fabryki - jedynego w Łodzi w pełni zmechanizowanego przedsiębiorstwa włókienniczego o pełnym cyklu produkcyjnym, wyposażonego w 3 maszyny parowe o łącznej mocy 120 KM napędzające przędzalnię o 20.384 wrzecionach, oraz 168 mechanicznych warsztatów tkackich. W rozbudowanej drukarni było 5 maszyn z 132 walcami oraz dodatkowo 18 stołów do druku ręcznego.

W celu eksportowania swoich wyrobów na rynek rosyjski Geyer założył własne składy tkanin w Petersburgu, Berdyczowie, Charkowie, Kijowie, Rydze i Wilnie. Wyroby prezentował często na wystawach przemysłowych, na których trzykrotnie nagrodzono go medalami: w 1838 r. w Warszawie, w 1839 w Petersburgu i ponownie w Warszawie w 1845. Ponadto za pokazane w 1843 r. w Moskwie perkale i przędzę przyznano mu prawo używania herbu Cesarstwa na szyldach i wyrobach firmy.

Geyer inwestował także poza włókiennictwem - w 1851 r., w dobrach Ruda Pabianicka uruchomił zbudowaną przez siebie nowoczesną cukrownię. Założył tam także tartak, cegielnię, kopalnię torfu, mechaniczną olejarnię i gorzelnię, staw rybny oraz uprawiał buraki cukrowe. Ponadto przez pewien czas w Łodzi prowadził szynk z bilardem, a na terenie fabryki bawełnianej urządził młyn parowy i skład mąki. Na części posiadanych gruntów siał zboże, prowadził ogród warzywny i duży sad.

Od 1854 r. w wyniku nieudanej inwestycji w cukrownię, pożaru tkalni i drukarni w 1853 r., nadmiernego zadłużenia i utraty kredytu, kryzysów ekonomicznych lat 50. XIX w., a także konkurencji nowych fabryk - szczególnie nowoczesnej przędzalni Karola Scheiblera zaczyna się szybko postępujący upadek zakładów. Ostatecznie fabryka zaprzestała produkcji w styczniu 1862 r., na skutek zupełnego braku kapitału obrotowego oraz tzw. "głodu bawełnianego", spowodowanego przerwaniem dostaw tego surowca z ogarniętych wojną secesyjną Stanów Zjednoczonych.

Przymusowy postój fabryki trwał aż pięć lat. W tym czasie, aby zmniejszyć stan zadłużenia, Geyer zmuszony był sprzedać dobra Ruda Pabianicka. Na skutek wykrycia nadużyć w gorzelni, nałożono na niego grzywnę w wysokości 28 tys. rb, a ponieważ kara nie została uregulowana w terminie, w styczniu 1866 r. został czasowo aresztowany i osadzony w więzieniu.

Dopiero w 1867 r., berliński bankier Bernard Ginsberg wydzierżawił najpierw przędzalnię, a później także pozostałą część fabryki. Dostarczył on niezbędny kapitał obrotowy i zajął się zbytem wyprodukowanych tkanin, a Geyer, za 42% udziału w zyskach, objął zarząd i nadzór techniczny tak, że od połowy 1868 r. fabryka wznowiła produkcję. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, w sierpniu 1869 r. Ludwik Geyer przekazał zarząd zakładów swojemu synowi Gustawowi.

Przez wiele lat uznawano Ludwika Geyera za pierwszego obywatela Łodzi i zapraszano do pracy w różnych komitetach społecznych. Był opiekunem prezydującym Rady Szczegółowej Opiekuńczej zajmującej się budową szpitala św. Aleksandra w Łodzi za co odznaczono go brązowym medalem, prezesem Komitetu Budowy Szkoły Powiatowej, wchodził w skład Komitetu Antycholerycznego oraz Komitetu Opieki i Wsparcia Ubogich, był także członkiem rzeczywistym Towarzystwa Wyścigów Konnych i Wystawy Zwierząt Gospodarskich.

W 1841 r. powołano go na radnego honorowego m. Łodzi. W r. następnym, za wybitne zasługi dla rozwoju przemysłu, został odznaczony orderem św. Stanisława III klasy. Jako pierwszy w Łodzi założył w 1851 r. wieczorową szkołę elementarną dla dzieci pracujących w jego fabryce, a w 1857 rodzaj kasy chorych współfinansowanej przez robotników i fabrykanta, która utrzymywała lekarza i wypłacała zapomogi podczas choroby.

Był także animatorem, skromnego jeszcze, życia kulturalnego miasta. W tzw. "domu zabaw" przy fabryce urządzał zabawy taneczne, amatorskie przedstawienia teatralne i próby założonego przez niego Łódzkiego Męskiego Towarzystwa Śpiewaczego. Sam Ludwik Geyer podobno grał na skrzypcach, posiadał też w domu fortepian i kilka obrazów olejnych o tematyce mitologicznej. Był właścicielem sporej biblioteki technicznej, pisywał artykuły do gazet o rolnictwie, wiele podróżował, oprócz ojczystego języka niemieckiego, znał także francuski a później polski i rosyjski.

Mimo, że jego działalność przemysłowa zakończyła się niepowodzeniem, to jednak w opiniach wystawianych mu przez współczesnych podkreślano takie cechy jak: fachowość, pracowitość, niezwykła wprost energia i skromny tryb życia. Nawet proces o przemyt tkanin, niespłacanie długów, afera z wykupem bonów, czy wreszcie pobyt w więzieniu za nadużycia w gorzelni, nie wpływały na jego sławę wybitnego przemysłowca.

Zmarł 21 X 1869 r. w Łodzi i pochowany został na starym cmentarzu ewangelickim.

EDWARD AUGUST MAURYCY HERBST
1844-1921

Przemysłowiec łódzki, działacz gospodarczy i społeczny. Ur. 21 X w Radomiu, był synem kupca Edwarda, przybyłego z Saksonii i Ludwiki z Vonderheidenów. Był absolwentem Szkoły Handlowej w Warszawie.

W 1869 r. rozpoczął pracę w fabryce Karola Scheiblera, szybko awansując, by w 1874 r. objąć stanowisko prokurenta, tj. pełnomocnego dyrektora zarządzającego całych zakładów. W 1875 r. poślubił najstarszą córkę pryncypała, Matyldę Scheibler. Wraz z żoną zamieszkiwał na Księżym Młynie w zbudowanej dla nich willi w stylu neorenesansu włoskiego, wzniesionej w 1876 r. najprawdopodobniej wg projektu architekta Hilarego Majewskiego.

Po śmierci teścia w 1881 r. wraz z pozostałymi spadkobiercami Karola Scheiblera Karolem Wilhelmem jr i Adolfem Scheiblerami oraz zięciem Georgiem von Kramsta powołali Towarzystwo Akcyjne Zakładów Bawełnianych "K. Scheibler", w którym objął stanowisko dyrektora generalnego firmy, a następnie został wybrany prezesem zarządu spółki, wówczas największego przedsiębiorstwa włókienniczego w Królestwie Polskim.

Udzielał się w różnych inicjatywach gospodarczych, w 1881 r. został dyrektorem, a w latach 1889-1919 pełnił funkcję prezesa Dyrekcji Towarzystwa Kredytowego m. Łodzi, instytucji udzielającej pożyczek hipotecznych na cele budowlane. Od 1884 r. sprawował funkcję prezesa Banku Handlowego w Łodzi, instytucji powołanej do zaspokajania potrzeb finansowych i kredytowych łódzkiej burżuazji.

Zasiadał w zarządach wielu towarzystw i instytucji, m.in. łódzkim oddziale Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Handlu i Przemysłu, Komitecie Dyskontowym przy Łódzkim Oddziale Banku Państwa, Łódzkim Komitecie Giełdowym, Komitecie Łódzkim Handlu i Przemysłu. W 1888 r. został starszym Urzędu Zgromadzenia Kupców m. Łodzi, które w 1898 r. wybudowało i otworzyło Szkołę Handlową Kupiectwa Łódzkiego. W 1896 r. został mianowany rzeczywistym radcą stanu.

Był także mecenasem "Dziennika Łódzkiego", któremu w 1885 r. kupił drukarnię, subwencjonował również "Lodzer Zeitung".

Chcąc upamiętnić zmarłą w dzieciństwie córkę Annę Marię państwo Herbstowie zaangażowali się w inicjatywę dr Karola Jonschera budowy pierwszego w Polsce szpitala pediatrycznego. Ofiarowali na ten cel działkę oraz pieniądze. Budowę rozpoczęto w 1902 r., a w listopadzie 1905 r. szpital Anny Marii przyjął pierwszych pacjentów.

Małżonkowie wsparli również projekt budowy nowego kościoła we wsi Zarzew. Plac pod budowę ofiarował Józef Meisner, natomiast Matylda i Edward Herbst ofiarowali fundusze. Budowę wg projektu wykonanego przez Pawła Rübenshama i Henryka Ferrenbacha rozpoczęto na wiosnę 1904 r., a zakończono w XII 1905 r. Dnia 10 XII tegoż roku poświęcił świątynię, jako kościół filialny, ks. Kazimierz Szmidel proboszcz parafii Podwyższenia Świętego Krzyża nadając wezwanie św. Anny.

Ostatnie lata życia spędził w Sopocie, gdzie zmarł 6 VI 1921 r.

JULIUSZ KAROL KUNITZER
1843-1905

Przemysłowiec, działacz gospodarczy i społeczny, filantrop. Ur. 19 X we wsi Pohulanka w gminie Przedbórz w gub. kieleckiej, syn Jakuba i Joanny Rozyny z Tietzów. Pochodził z niemieckiej rodziny mieszczańskiej. Ojciec, z zawodu tkacz - sukiennik, przybył do Królestwa Polskiego w latach 30. XIX w. Początkowo mieszkał i pracował w Przedborzu, a następnie w Opatówku. Po jego śmierci ok. 1850 r. Juliusz wraz z matką przeprowadzili się do wsi Tyniec, będącej wówczas przedmieściem Kalisza. Ukończył tu szkołę gminy ewangelickiej, a po praktyce w zakładach tkackich braci Repphan uzyskał tytuł czeladnika tkackiego.

Do Łodzi przybył w połowie lat sześćdziesiątych, gdzie jako wykształcony tkacz szybko znalazł zatrudnienie w fabryce wyrobów wełnianych E. Hentschla. Szybko awansował na kierownicze stanowisko w administracji fabrycznej. Kierował składem handlowym przedsiębiorstwa, a następnie objął stanowisko kierownika technicznego zakładu.

W 1869 r. ożenił się z Agnieszką Meyer, siostrą fabrykanta łódzkiego Ludwika Meyera, który wówczas również piastował kierownicze stanowisko w zakładach Hentschla. W posagu otrzymał znaczny majątek, który zainwestował w budowę fabryki. W roku następnym kierował już własnym przedsiębiorstwem, a w 1874 r. wraz ze szwagrem wykupił od dawnego pracodawcy zniszczony przez pożar zakład. Przez kilka lat prowadzili wspólnie przedsiębiorstwo pod nazwą "Kunitzer i Meyer".

W 1879 r. Kunitzer wycofał swoje udziały i założył we wsi Widzew pod Łodzią przędzalnię i tkalnię bawełny. Jego wspólnikiem został Juliusz Heinzel, inny znany łódzki przemysłowiec, który wniósł do spółki poważny kapitał oraz wystarał się o kredyt w łódzkim Banku Handlowym, potrzebny do ukończenia i uruchomienia inwestycji.

Lata 1880-1900 były okresem intensywnego rozwoju przedsiębiorstwa, powstawały kolejne budynki - przędzalnia, tkalnia, farbiarnia z drukarnią, bielnik, gazownia, bocznica kolejowa do stacji Łódź Fabryczna. Jednocześnie budowa osiedla 150 drewnianych domów dla robotników, szpitala przyfabrycznego, szkoły i żłobka dla dzieci robotników, kościoła, sklepu doprowadziło do przekształcenia podmiejskiej wsi Widzew w przemysłową dzielnicę Łodzi.

Kunitzer zaangażował się również w inne inicjatywy gospodarcze i społeczne, m. in. był głównym inicjatorem powstania Kolei Elektrycznych Łódzkich S.A. (od 1900 r. zajmował stanowisko prezesa Rady Nadzorczej) i Łódzkich Wąskotorowych Elektrycznych Kolei Dojazdowych S.A., pełnił funkcję przewodniczącego Łódzkiego Oddziału Rosyjskiego Towarzystwa Popierania Przemysłu i Handlu, zasiadał w Radzie Nadzorczej Banku Handlowego w Łodzi, przez wiele lat zajmował stanowisko prezesa Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności.

W 1897 r. zorganizował Konsorcjum Węglowe "Kunitzer et Co.", które miało zaopatrywać łódzki przemysł w węgiel sprowadzany ze śląska. Znalazł się także w gronie założycieli konsorcjum eksploatacji i przeróbki rud żelaza w guberni ołonieckiej w południowej Rosji.

Zginął bezpotomnie 30 IX 1905 r. w wyniku ran odniesionych w zamachu zorganizowanym przez Łódzką Organizację Polskiej Partii Socjalistycznej. Sprawcą zabójstwa był 23-letni Adolf Szulc, pracownik firmy Desurmont i Ska. Drugiego z zamachowców nie ujęto. Akcje Widzewskiej Manufaktury wykupiła od wdowy rodzina Heinzla oraz udziałowcy włoscy - Tanfani i Farinola.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Namierzanie przez policję z powietrza (przez śmigłowce, drony) na autostradzie kierowców łamiących przepisy jest:






Oddanych głosów: 1069