zamknij

Kultura i rozrywka

Gala do zapomnienia – spektakl „Gala ’68. Wolność to luksus” w Teatrze Nowym w Łodzi [RECENZJA]

2018-09-15, Autor: Joanna Królikowska

A tyle było zapowiedzi! Że będzie o buncie. Że zostaną przypomniane wydarzenia z 1968 r. I że ważne postacie z tamtego okresu otrzymają „własną oscarową galę”. Tak zapowiadana była premiera spektaklu „Gala ’68. Wolność to luksus” w Teatrze Nowym w Łodzi w ramach Festiwalu Łódź Czterech Kultur.

Jednak zapowiedzi to jedno, a rzeczywistość drugie. Reżyserka Agnieszka Jakimiak odtworzyła galę wręczenia Oscarów z 1968 r. w satyrycznej formie, wyśmiewając jej poszczególne elementy. Aktorzy grający uczestników gali parodiowali sposób mówienia, poruszania się, uśmiechania – ogółem wszelkich zachowań gwiazd występujących na czerwonym dywanie. Twórcy wyśmiewali przemówienia nagradzanych filmowców, organizowane przez nich akcje charytatywne, wystąpienia itp. Może na początku to nawet bawiło, jednak im dłużej trwał spektakl, tym bardziej parodystyczne zabiegi zaczynały nużyć.

Reklama

W całym tym ośmieszaniu formy filmowych gal, ważne wydarzenia i postacie z 1968 r. po prostu ginęły. Owszem, były one wspominane w spektaklu, ale nie poświęcono im należytej uwagi. Wymienienie nazwisk czy wydarzeń nie wiązało się z ich szerszym omówieniem. Zamiast stanowić więc główny temat spektaklu stały się one raczej kontekstem dla tak skrupulatnie odtwarzanej oscarowej gali.

A szkoda, bo bez tej treści została tylko forma. Może i momentami wizualnie atrakcyjna (szczególnie w przypadku kostiumów autorstwa Julii Porańskiej), ale przecież pusta. Pusta jak… filmowe gale, których celem jest wręczanie nagród, a w rzeczywistości większe emocje i tak budzą celebryci fotografujący się na czerwonym dywanie, sukienki aktorek czy wpadki filmowców.

Szkoda trochę aktorów. Starali się oni odnaleźć w proponowanej przez Agnieszkę Jakimiak konwencji, nawet próbowali się nią bawić. Jednak i to spektaklowi nie pomogło. Parodystyczne zabiegi aktorów były po prostu kolejną cegiełką w budowaniu formy gali. Na nic więcej reżyserka nie zostawiła im miejsca. No może poza sceną, w której aktorzy zagrali samych siebie, przyznając sobie Oscary za role w serialach czy za epizody w filmach.

Skoro treść zanika, to spektakl do niczego nie prowadzi. Kończy się gala, w ramach pointy jakaś piosenka. I to byłoby na tyle. Czy naprawdę chodziło tylko o ośmieszanie konwencji filmowych gal? 

Gale mają to do siebie, że szybko mijają. Po kilku dniach nikt już o nich nie pamięta. Aż do następnej gali.

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Hanna Zdanowska, po wygranych wyborach prezydenckich, powinna:





Oddanych głosów: 4659