zamknij

Sport i rekreacja

BEACH SOCCER: Portugalskie plaże szczęśliwe dla łódzkich zespołów!

2018-06-05, Autor: Michał Malinowski

Łódzkie drużyny odniosły historyczne sukcesy w tegorocznym Euro Winners Cup. Turniej będący beach soccerowym odpowiednikiem Ligi Mistrzów odbył się, podobnie jak przed rokiem, w portugalskim Nazaré.

Lady Grembach EE Łódź debiutowały w tych prestiżowych rozgrywkach, ale, ujmując rzecz kolokwialnie, dały radę! Przypomnijmy, iż grupie odniosły dwa zwycięstwa i doznały porażki. W pierwszym meczu fazy pucharowej pokonały po dogrywce rywalki ze stolicy Hiszpanii. (O tych spotkaniach przeczytacie TUTAJ oraz TUTAJ). Los nie był dla Polek łaskawy, bowiem w ćwierćfinale przyszło im się zmierzyć w topową europejską drużyna z Portsmouth.

Reklama

Jednak i w tym starciu podopieczne Jarosława Jagielskiego były równorzędnym przeciwnikiem dla utytułowanych i doświadczonych Angielek. Pierwsza odsłona spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem, choć obie ekipy miały kilka szans na strzelenie gola. Worek z bramkami rozwiązała na początku drugiej tercji Adriele Rocha Da Silva, dając naszym prowadzenie po kapitalnej indywidualnej akcji i strzale pod poprzeczkę. Później do głosu doszły rywalki z Wysp Brytyjskich i zdobyły dwie bramki. Zawodniczki Grembacha próbowały odrabiać straty – m.in. Adri trafiła w poprzeczkę, ale to faworytki schodziły na przerwę będąc o jedną bramkę w przodzie.

Kiedy na początku trzeciej tercji, po dosyć prostym błędzie Marty Stodulskiej, angielski zespół objął prowadzenie 3:1 wydawało się, że łodziankom będzie bardzo trudno dogonić tak doświadczone rywalki.Dziewczyny pokazały jednak po raz kolejny, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Najpierw Katarzyna Borowiec, po błędzie bramkarki i przy udziale piasku, zdobyła kontaktową bramkę, a następnie do remisu doprowadziła Brazylijka Adri.

Do wyłonienia półfinalistek konieczne było zatem rozegranie dogrywki, którą golem otworzyły zawodniczki z Portsmouth. Anna Król była bez szans przy strzale ze środka boiska, choć zdołała jeszcze dotknąć dłonią piłkę. Kiedy na boiskowym zegarze pozostawało niespełna 20 sekund do końca spotkania, nasza bramkarka wyrzuciła piłkę na lewą stronę boiska. Marta Stodulska zdecydowała się na przebojową akcję, którą zakończyła strzałem. Piłka zatrzepotała w siatce na około 10 sekund prze ostatnim gwizdkiem.

O awansie musiały decydować rzuty karne. W serię „jedenastek” (bo strzały oddawane są tak naprawdę z dziewiątego metra) lepiej weszły Angielki. Ich pierwszy strzał znalazł bowiem drogę do bramki, a uderzenie Myroslavy Vypasniak obroniła bramkarka. Druga seria to najpierw pewny strzał rywalek, a za chwilę kolejna doskonała interwencja angielskiej golkiper. Okazało się jednak, że ta zbyt wcześnie opuściła linię i sędziowie nakazali powtórkę, którą tym razem spokojnie na bramkę zamieniła Dagmara Suskiewicz. Trzecia kolejka karnych to pokaz umiejętności Anny Król, która zatrzymała uderzenie przeciwniczki. Chwilę później do remisu 2:2 doprowadziła Adri. Dwie kolejne serie nie przyniosły rozstrzygnięcia, bowiem strzelające zawodniczki były bezbłędne. Na 3:3 wyrównała Marta Stodulska, na 4:4 Saki Kushiyama. Szósta serię pewnym strzałem otworzyła piłkarka Portsmouth. Ta sama sztuka nie udała się Katarzynie Borowiec, której uderzenie zatrzymała bramkarka rywalek i ostatecznie to Angielki awansowały do półfinału turnieju, a naszym zawodniczkom pozostała gra o piątą lokatę.

I walka ta zakończyła się sukcesem. W spotkaniu przeciwko CFP Caceres Feminino, trzecim rywalem z Hiszpanii, z którym przyszło się łodziankom mierzyć w tym turnieju, nasze piłkarki okazały się lepsze, wygrywając 5:2. Bramki w tym spotkaniu zdobywały kolejno: Adri (na 1:0), Marta Stodulska (na 2:1), Katarzyna Borowiec (na 3:1), ponownie Adri (na 4:1) oraz Dagmara Suskiewicz (na 5:1). W meczu o piąte miejsce w turnieju rywalkami łodzianek były zawodniczki Roses Platja – oczywiście z Hiszpanii. Swój udział w tym spotkaniu bardzo szybko i pechowo zakończyła Anna Król, która faulowała rywalkę w sytuacji sam na sam. Zastępująca ją Agata Pacler obroniła jednak rzut karny, a dobitka zatrzymała się na słupku. Nasz zawodniczki przetrwały okres gry w osłabieniu, a pod koniec pierwszej tercji wzięły się za strzelanie bramek. Piłka w sumie aż sześciokrotnie trzepotała w siatce rywalek, a autorkami trafień były: Adri (na 1:0 i 2:0), Marie Weidt (na 3:1), Katarzyna Borowiec (z karnego, na 4:1) i ponownie Adri (na 5:1). Strzelanie zakończyła piękną przewrotką Marie Weidt, ustalając wynik spotkania na 6:2.

Choć wynik jest olbrzymim sukcesem to pewnie dziewczynom po nocach śnić się będzie przegrana seria karnych w ćwierćfinale. Ich rywalki z Anglii ostatecznie dotarły do finału, w którym musiały uznać wyższość rosyjskiej ekipy WFC Zvezda.

 

Kiedy zawodniczki Grembacha wychodziły na piasek, aby toczyć bój o półfinał turnieju, w najlepszej czwórce byli już gracze KP Łódź. Podopieczni Marcina Stanisławskiego pokonali bardzo pewnie w ćwierćfinale Dinamo Batumi 9:5. Wynik otworzył Igor Brishtel. Na 2:0 podwyższył ten sam zawodnik, wykonując rzut wolny niemal z linii własnego pola karnego. Przed przerwą Gruzinom udało się strzelić kontaktowego gola.

Druga odsłona dała kibicom to, co w beach soccerze najpiękniejsze, czyli grad goli. Kiedy Bogusław Saganowski zdobywał bramkę na 3:1 (oczywiście w swoim stylu, ale tym razem bardziej nożycami niż przewrotką) zegar wskazywał 9 minut i 55 sekund do końca tej części gry. 15 sekund później na tablicy widniał już wynik 4:2, a swojego trzeciego gola w tym meczu strzelił Igor Brishtel (wcześniej ze wznowienia trafili przeciwnicy). To nie był koniec popisów strzeleckich w drugich 12 minutach. Gruzini ponownie zbliżyli się na jedną bramkę, ale na 5:3 trafił Daniel Krawczyk. Rywale znów zdołali odpowiedzieć, jednak jeszcze przed przerwą swoje trafienia zaliczyli Filip Gac (z wolnego) oraz Paulinho i było 7:4.

Kiedy w trzeciej tercji na 8:4, strzałem głową, podwyższył Krawczyk był tak naprawdę po meczu. Piłkarze ze stolicy Gruzji zdobyli co prawda jeszcze piąta bramkę, ale ostatnie słowo w tym meczu należało do tego, który wszystko rozpoczął, czyli Igora Brishtela. Awans do grona czterech najlepszych drużyn Starego Kontynentu stał się faktem.

Wynik półfinałowego starcia z rosyjskim gigantem, dwukrotnym triumfatorem tej imprezy – BSC Kristall – otworzył strzałem przewrotką Konrad Kubiak. Rywalom dosyć szybko udało się doprowadzić do remisu, choć decyzja sędziów o podyktowaniu rzutu wolnego ze środka boisko była co najmniej kontrowersyjna. Pierwsza tercja zakończyła się remisem 1:1. W drugiej odsłonie padła tylko jedna bramka, a zdobyli ją w końcówce gracze z Petersburga. Tak jak świetnie Rosjanie zakończyli środkową tercję meczu, tak doskonale weszli w trzecią nasi gracze. Bardzo dobry wyrzut bramkarza Dariusza Słowińskiego idealnym, plasowanym strzałem z powietrza wykończył Daniel Krawczyk i na tablicy wynik ponownie widniał remis. Najbardziej chyba kuriozalna sytuacja w całym turnieju miała miejsce w 28 minucie spotkania. Piłka wyszła na aut, a sędzia wskazał, że grę wznawiać będą Polacy. Piłkę złapał jednak gracz rosyjskiej drużyny, a arbiter z sobie tylko wiadomych względów rozpoczął odliczanie czasu na wznowienie gry. Drużyna BSC Kristall wykorzystała fakt, iż łodzianie byli ustawieni do własnego wyrzutu piłki z autu i strzelili bramkę, która jednak ostatecznie została anulowana i po chwili aut wybijali „Pomarańczowi”. Niespełna 2 minuty później na tablicy zaświeciła się jednak trójka po stronie ekipy z Petersburga, a gol został tym razem zdobyty prawidłowo. Podopieczni Marcina Stanisławskiego mieli ponad 6 minut na doprowadzenie do remisu. Ta sztuka im się jednak nie udała i mecz zakończył się wynikiem 2:3.

To co nie udało się w starciu z wicemistrzem Rosji w walce o finał, powiodło się dzień później w starciu przeciwko mistrzowi tego kraju.

Strzelanie w meczu o trzecie miejsce w turnieju rozpoczął Artur Popławski, wykorzystując rzut wolny. Jeszcze przed przerwą odpowiedzieli gracze z Moskwy. W drugiej tercji na prowadzenie ponownie wyszli łodzianie, za sprawą Igora Brishtela. Rosjanom jednak i tym razem udało się wyrównać. Na drugą przerwę z jednobramkową przewagą schodzili gracze KP Łódź, a na listę strzelców po raz drugi wpisał się niezawodny w fazie pucharowej Białorusin. Kiedy na 4 minuty przed końcem spotkania prowadzenie „Pomarańczowych” (tym razem występujących w białych strojach) powiększył Daniel Krawczyk wiadomo było, że przed łodzianami otwiera się wielka szansa na zajęcie trzeciego miejsca. Co prawda Rosjanie, kiedy do zakończenia meczu pozostawało nieco ponad pół minuty, strzelili bramkę, a później stworzyli sobie jeszcze doskonałą szansę na wyrównanie, ale to jednak piłkarze plażowi KP Łódź mogli świętować zdobycie trzeciego miejsca w Europie.

Gratulujemy graczom obydwu łódzkich klubów, ich trenerom i włodarzom bezprecedensowego sukcesu w historii polskiego beach soccera!

Lady Grembach EE - Portsmouth Ladies BSC 4:4, k. 4:5 (0:0, 1:2, 2:1, 1:1)
CFP Caceres Feminino - Lady Grembach EE 2:5 (0:0, 1:4, 1:1)
Lady Grembach EE - Roses Platja 6:2 (2:0, 1:1, 3:1)

Dinamo Batumi - KP Łódź 5:9 (1:2, 3:5, 1:2)
KP Łódź - BSC Kristall 2:3 (1:1, 0:1, 1:1)
BSC Lokomotiw - KP Łódź 3:4 (1:1, 1:2, 1:1)

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.