zamknij

III Międzynarodowy Festiwal Sztuki Animacji AnimArt 2017

AnimArtowe kontrasty we wtorkowy wieczór [RELACJA]

2017-10-03, Autor: Joanna Królikowska

Piąty dzień festiwalu AnimArt był głównie poświęcony wydarzeniom z sekcji filmowej. Ale i w teatrze sporo się działo. We wtorkowy wieczór widzowie mogli obejrzeć dwa spektakle, zróżnicowane pod względem tematu, wykorzystanej techniki animacyjnej i konwencji. Łączył je chyba tylko kraj pochodzenia obu zespołów – Polska.

Pierwsze ze wspomnianych przedstawień, czyli „Huljet, Huljet” przygotował Teatr Figur Kraków (spektakl był także grany dwukrotnie z rana). Jak poinformowała przed jego rozpoczęciem reżyserka, Dagmara Żabska, nie jest to spektakl w pełnym znaczeniu tego słowa, ale raczej „instalacja teatralna”. Dlatego też wizyta w Małej Sali Teatru Arlekin była podzielona na dwie części. W pierwszej z nich widzowie oglądali ustawione sprzęty i przedmioty, jakby byli w muzeum; w drugiej zaś rozpoczął się spektakl ożywiający niektóre elementy tej wystawy.

Reklama

Projekt krakowskiej grupy zmusił do transformacji przestrzeni Małej Sali. Zniknął dotychczasowy podział na scenę i widownię, fotele zostały usunięte. Elementy instalacji ustawione były dookoła sali. Na środku zaś postawiono kilka siedzeń dla widzów na czas trwania spektaklu. Początkowo publiczność rozproszyła się po sali, przyglądając się kolejnym sprzętom. Były to szafki, walizki, skrzynki, stół i łóżko – lecz daleko im było do sprzętów użytku codziennego. Zostały one przez artystów odpowiednio zmodyfikowane, by na czas spektaklu stać się małymi scenami.

Po obejrzeniu instalacji widzowie zgromadzili się na środku sali. Wówczas elementy instalacji zaczęły kolejno ożywać. Na każdej z tych miniaturowych scen pojawiły się obrazy inspirowane wspomnieniami ludzi mieszkających w krakowskim getcie oraz zdjęciami z Muzeum Fabryki Emalii im. Oskara Schindlera. Jedno ze zdjęć podsunęło artystom pomysł, żeby spojrzeć na wojnę i getto z perspektywy dziecka. W ten sposób powstały scenki, wydające się migawkami z dalekiej przeszłości, czyli tym, co dziecko zapamiętało najlepiej z okresu wojny. Pojawiły się więc wybuchy bomb, naloty, zburzone kamienice, wędrówki kanałami czy maszerujący żołnierze. Nie zabrakło też scen mniej spektakularnych, ale jakże ważnych z perspektywy dziecka np. przeprowadzki do nowego domu (czyli do getta). Główną techniką wykorzystaną w spektaklu był teatr cieni, ale pojawiły się także lusterka, jednowymiarowe figurki czy zwykłe przedmioty poddane animacji np. klocki. Widzowie obserwowali w skupieniu kolejne sceny, odkrywając możliwości instalacji i jej potencjał do przedstawienia trudnego tematu.

Drugi wieczorny spektakl był zupełnym przeciwieństwem pierwszego. Zdrojowy Teatr Animacji w Jeleniej Górze przywiózł przedstawienie „Na otwartym sercu”. Widzowie mogli rozsiąść się wygodnie w fotelach i obejrzeć spektakl o lekarzach i o ich pacjentach. Po powadze pierwszego przedstawienia przyszedł czas na lekką komedię. Jeleniogórski zespół zrobił satyrę na służbę zdrowia, ale też i na korzystających z niej chorych. Wszystko odbyło się w konwencji niemal kabaretowej – spektakl składał się bowiem z serii karykaturalnych skeczy komentujących współczesną sytuację środowiska lekarskiego.

Sceny lalkowe przeplatały się tu ze scenami dramatycznymi. Aktorzy wykorzystali kukły przedstawiające bohaterów, których jednocześnie sami grali w spektaklu. Byli oni tak samo ubrani, mieli takie same fryzury. Aktorzy użyczali im przy tym jednej ze swoich rąk. Ponieważ lalki przedstawiały jedynie górną część ciała bohaterów, to poprzez ich ustawienie bezpośrednio przed animatorem można było odnieść wrażenie, że jego nogi są nogami lalki. Wykorzystanie kukieł jeszcze bardziej podkreślało karykaturalność postaci spektaklu.

W przedstawieniu pojawiło się też wiele piosenek – jedne wynikały z treści poprzedzających je scen, inne – odmienne tematycznie – pełniły funkcję przerywników. W ten sposób spektakl stał się ciągiem komediowych dramatyczno-lalkarskich sekwencji przecinanych songami. Wykorzystano także projekcje wideo, które stanowiły tło dla śpiewanych piosenek, tworząc pewnego rodzaju teledysk. Podczas gdy pierwszy spektakl skupiony był na refleksji nad przeszłością, to drugi komentował i wyśmiewał teraźniejszość. AnimArt to przecież nie tylko powaga, ale i rozrywka.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy kandydatura Mateusza Morawieckiego na premiera to dobry prognostyk dla Łodzi?






Oddanych głosów: 184