zamknij

Kultura i rozrywka

Uśmiech na zakończenie lata – „ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia” na Letniej Scenie Monopolis [RELACJA | ZDJĘCIA]

2017-09-13, Autor: Joanna Królikowska

W 1995 roku w Teatrze Powszechnym w Łodzi odbyła się premiera spektaklu „Z rączki do rączki” na podstawie dramatu Michaela Cooneya. Przez wiele lat tekst brytyjskiego dramatopisarza i reżysera był wystawiany w wielu teatrach w całej Polsce. Na warsztat wziął go także dyrektor Teatru Kamienica w Warszawie, Emilian Kamiński. I tak powstał „ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia”. Dzięki Letniej Scenie Monopolis i zaproszonemu teatrowi, łodzianie mogli po wielu latach znów śmiać się z komedii Cooneya.

Zaprezentowany 12 września spektakl „ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia” w adaptacji i reżyserii Emiliana Kamińskiego był czwartym spektaklem Letniej Sceny Monopolis i drugim przywiezionym przez Teatr Kamienica. Odbył się on tradycyjnie w Parku Źródliska. Ponieważ było to ostatnie przedstawienie Letniej Sceny Monopolis, organizatorzy przygotowali dla widzów wiele atrakcji.

Reklama

Przy wejściu na widownię publiczność otrzymała białe lub czarne kule. Ukryte w nich były płaszcze przeciwdeszczowe. (Na szczęście nie okazały się one potrzebne.) Do trzech kul włożono także karteczki z literą M. Szczęśliwcy, którzy je znaleźli, zostali zaproszeni na scenę i otrzymali koszulki oraz filiżanki z logo Monopolis.

Publiczność została przywitana przez prezesa firmy Virako, Krzysztofa Witkowskiego oraz przez Barbarę Otto. Czwarty i ostatni spektakl był okazją, żeby podziękować wszystkim osobom, które włączyły się w organizację Letniej Sceny Monopolis, a także widzom licznie przybywającym na kolejne przedstawienia.

W końcu przyszedł czas na „ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia”. Łodzianie mieli okazję zobaczyć przezabawną komedię o Eryku Słoniu, oszuście i wyłudzaczu zasiłków, który w swoje intrygi wciąga rodzinę, przyjaciół a nawet urzędników. Główną rolę zagrał Sambor Czarnota, znany łódzkiej publiczności z Teatru im. Stefana Jaracza. W roli jego współlokatora i przyjaciela mogliśmy oglądać znakomitego Emiliana Kamińskiego, który w rolach komediowych czuje się jak ryba w wodzie. Na scenie pojawili się także Paweł Burczyk, Tomasz Gęsikowski, Władysław Grzywna, Dorota Kamińska, Ewa Lorska, Laura Raab, Krystyna Tkacz i Paweł Tucholski.

Duet Czarnota–Kamiński zawładnął sceną. Aktorzy postanowili puścić oko do łódzkiej publiczności. Pojawiło się wiele odniesień do Łodzi – Sambor Czarnota wymieniał dzielnice, z których pochodzili krewni jednego z bohaterów, a Kamiński wyliczał kolejne nazwy ulic, na których są roboty drogowe lub korki. Pojawiły się także nawiązania do Parku Źródliska, panującego na dworze zimna czy Teatru Jaracza. Czarnota i Kamiński prześcigali się w improwizowaniu i wplataniu nowych tekstów do przedstawienia. Publiczność nie pozostawała bierna na ich wysiłki – raz po raz wybuchały salwy śmiechu, by w pewnym momencie zamienić się w permanentny chichot. Okazał się on zaraźliwy – aktorzy śmiali się wespół z publicznością.

Antrakt niespodziewanie przerwał zabawę widzom. Choć trzeba przyznać, że aktorom ta przerwa jak najbardziej się należała ze względu na utrzymywanie szybkiego tempa akcji i sprawną wymianę dialogów. Monopolis przygotowało na czas przerwy dodatkowe atrakcje. Wystąpił popularny w Łodzi Pavel Samokhin, założyciel zespołu Samokhin Band, wokalista i trębacz, który zagrał m.in. utwór z filmu „Vabank”. Ponadto, widzowie zostali zaproszeni do wspólnego działania. Każdy z uczestników znalazł pod swoim krzesłem rulon kolorowego brystolu. Zadaniem widzów było rozwinięcie papieru i podniesienie go wysoko do góry. W ten sposób powstał napis „M ♥ Łódź” (czyli Monopolis kocha Łódź). Akcja została sfilmowana z góry przy użyciu drona.

Drugi akt spektaklu również dostarczył wielu powodów do śmiechu. Do akcji wkraczały kolejne postacie, które jeszcze bardziej komplikowały życie Eryka Słonia. Bohater Sambora Czarnoty musiał ostatecznie przyznać się do popełnionych oszustw i przestępstw. Nie był to jednak smutny koniec przedstawienia. Wypadki przybrały niespodziewany obrót i Eryk Słoń wyszedł ze wszystkich kłopotów bez szwanku, a nawet ku swemu zdziwieniu dostał pracę i otrzymał przebaczenie żony.

Reakcje widzów świadczyły, iż ostatni spektakl Letniej Sceny Monopolis był udanym zakończeniem lata. Publiczność rozchodziła się do domów w szampańskich nastrojach. Uśmiechy nie schodziły z twarzy zadowolonych widzów, a wśród rozmów i komentarzy można było usłyszeć pogwizdywanie kończącej spektakl piosenki.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.