zamknij

Sport i rekreacja

PIŁKA NOŻNA: Smuda czyni cuda! Pierwsze zwycięstwo Widzewa w sezonie! [RELACJA | GALERIA]

2017-08-12, Autor: Cezary Kawecki

Po blamażu w Sulejówku przed tygodniem, Widzew Łódź odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując z Franciszkiem Smudą na ławce trenerskiej Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0!

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem spiker zarządził minutę ciszy, upamiętniając w ten sposób dwie nastoletnie harcerki, które wskutek nawałnicy straciły życie podczas obozu w Suszku w Pomorskiem.

Reklama

Kilka pierwszych minut należało do Widzewa – napędzani dopingiem podopieczni Franciszka Smudy częściej przebywali na połowie Świtu. W poczynaniach gości widać było jednak, że przyjechali do Łodzi nie po to, aby oddać punkty stawianemu w roli faworyta Widzewowi. Bardzo groźnie zrobiło się w 9. minucie, kiedy futbolówkę w polu karnym otrzymał niepilnowany obrońca, Przemysław Przysowa, ale na szczęście minął się on z piłką.

Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. W 14. minucie Marcin Kozłowski po bardzo dobrej akcji dośrodkował z prawego skrzydła, a w szesnastce piłkę do bramki powinien skierować Michał Miller, lecz świetną interwencją popisał się bramkarz Świtu, Mateusz Prus. Po ciekawym pierwszym kwadransie, w kolejnych minutach obraz gry mocno się wyrównał, a żadna z drużyn nie forsowała znacząco tempa.

Broniący bramki Widzewa Patryk Wolański po raz pierwszy na poważnie został zatrudniony na osiem minut przed przerwą – wówczas mocny strzał z ostrego kąta oddał napastnik gości, Kamil Wolski, jednak nie stworzył dużego zagrożenia. Widzew odpowiedział 120 sekund później, kiedy to ponownie do siatki mógł trafić Michał Miller, jednak i tym razem zabrakło mu i szczęścia i precyzji. Był to ostatni akcent w pierwszej połowie, która nie stała na najwyższym poziomie.

Początek spotkania był nie taki, jak sobie założyliśmy. Po 15-20 minucie graliśmy tak, jak chcieliśmy i mimo, że nie było 100% sytuacji, to potrafiliśmy stwarzać zagrożenie. Wiedzieliśmy, że stać nas na więcej - powiedział po meczu Daniel Mąka.

Wydawało się, że wiodącą postacią w zespole Widzewa będzie Daniel Mąka, który w poprzednim sezonie strzelił Świtowi łącznie cztery bramki, ale tym razem prym wiódł Michał Miller. To właśnie on w 47. minucie rozpoczął ofensywę gospodarzy w drugiej części, kiedy to znalazł się niemal sam na sam z bramkarzem rywali, ale naciskany przez obrońcę uderzył nad bramką. Od samego początku drugich 45. minut było widać, że podopieczni Franciszka Smudy wyszli na murawę z zupełnie innym nastawieniem.

55. minuta i powtórka z rozrywki – indywidualna akcja Michała Millera i świetny strzał po długim słupku, ale ponownie lepszy okazał się bramkarz Świtu. Zarówno w grze Widzewa, jak i wśród fanów łódzkiego klubu było widać coraz większe zdenerwowanie i zniecierpliwienie, wynikające z upływających minut bez zdobyczy bramkowej. Minuty mijały, a zawodnicy Smudy w dalszym ciągu nie potrafili znaleźć sposobu na wbicie piłki do bramki.

Aż do 69. minuty. Po bardzo ładnym podaniu od, a jakże, Michała Millera, na wolne pole wybiegł Mateusz Michalski i po minięciu dwóch obrońców Świtu pokonał bramkarza, wyprowadzając Widzew na prowadzenie! Trzeba to odnotować – była to pierwsza bramkarza łódzkiego klubu pod wodzą nowego menedżera, Franciszka Smudy.

Pierwszy gol wyraźnie dał gospodarzom zastrzyk dodatkowej energii, bowiem od momentu wyjścia na prowadzenie dążyli oni do jego podwyższenia. Udało się to w 77. minucie, kiedy to na indywidualną, piękną akcję zdecydował się ,,kat” Świtu z poprzedniego sezonu, Daniel Mąka i bez problemu skierował futbolówkę do siatki po ówczesnym minięciu obrońcy gości.

Był to mój pierwszy mecz w III lidze, jeszcze nigdy nie prowadziłem III-ligowego  zespołu. Wiadomo - otoczka, kibice, klub - niektórzy mogą mówić, że to Ekstraklasa, ale póki co jesteśmy w trzeciej lidze. Musimy mocno powalczyć o ten awans. Po tych trzech dniach mam dobre wrażenie, chłopcy są młodzi i mają chęci do gry. Wielu z nich jest dobrze wyszkolonych technicznie i można z tego coś dobrego skleić - podsumował spotkanie Franciszek Smuda.

Do końcowego gwizdka rezultat nie uległ już zmianie i po blamażu przed tygodniem, Widzew odniósł pierwsze zwycięstwo w ligowym sezonie 2017/18!

Widzew Łódź vs Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0 (0:0)

1:0 Michalski 69’
2:0 Mąka 78’

Widzew Łódź: Patryk Wolański – Marcin Kozłowski, Radosław Sylwestrzak, Sebastian Zieleniecki, Marcin Pigiel – Maciej Kazimierowicz, Adam Radwański (Mateusz Ostaszewski 77’), Daniel Mąka, Mateusz Michalski, Aleksander Kwiek (Daniel Świderski 66’) – Michał Miller.

Świt Nowy Dwór Mazowiecki: Mateusz Prus (Konstanty Antoniuk 83’) – Mateusz Dara, Karol Drwęcki, Kamil Dankowski, Przemysław Przysowa (Konrad Perzyna 77’) – Kamil Wiśniewski (Krystian Pałczyński 83’), Michał Steć, Marcin Kozłowski, Krystian Pomorski (Piotr Basiuk 55’) – Kamil Wolski, Mariusz Gabrych.

Żółte kartki: Kamil Wolski (Świt) - Marcin Pigiel, Michał Miller (Widzew)

Widzów: 15300

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.