zamknij

#TuŁódźTuDerby

Czy to na pewno 64. Derby Łodzi? [FELIETON]

2017-05-16, Autor: Michał Malinowski

Na początek powrócę jeszcze krótko do ostatnich lat XX wieku. W roku 1998 byliśmy najbliżej sytuacji, w której dwa łódzkie zespoły znalazłyby się na podium rozgrywek o Mistrzostwo Polski. Widzewiacy przegrali walkę o trzecie miejsce jedynie gorszym bilansem bezpośrednich spotkań (z Wisłą Kraków). Po dwóch mistrzowskich tytułach Czerwono-Biało-Czerwonych, swój triumf święcili wówczas Biało-Czerwono-Biali. Zresztą właśnie w sezonie 1997/98 rozegrano mecz derbowy, który po trosze zadaje kłam temu, co napisałem w poprzednim felietonie, a mianowicie, iż "nie mieliśmy do czynienia z sytuacją​, w której starcia z lokalnym rywalem byłyby decydujące dla losów którejś z ekip".

W trzeciej od końca kolejce ligowych zmagań Widzewiacy podejmowali rywali zza miedzy, którym naprawdę niewiele brakowało już do świętowania Mistrzostwa Polski. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Reklama

Choć wynik ten ani nie przesądził o ostatecznym sukcesie ŁKS, ani też nie pogrzebał szans gospodarzy na walkę o europejskie puchary (wszak do rozegrania pozostawały jeszcze wciąż dwie kolejki), to jednak gdyby chcieć "pofantazjować" i przyjąć, iż mecz ten wygrywają piłkarze z al. Piłsudskiego (co wcale nie komplikowało sytuacji rywali) i jednocześnie założyć, że wszystkie pozostałe rozegrane mecze zakończyłyby się takimi samymi wynikami, jak to miało miejsce w rzeczywistości, to mielibyśmy "łódzkie" podium na zakończenie rozgrywek.

Ba, mistrzem zostałby ŁKS, zaś wicemistrzem – Widzew (drugie miejsce wywalczyłby dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z Polonią Warszawa).

Patrząc na końcówkę ostatniej dekady ubiegłego milenium, zwłaszcza na wspomniany wyżej sezon, można było przypuszczać, iż w kolejnych latach rozstrzygnięcia derbowych spotkań w Łodzi decydować będą nie tylko o prymacie w naszym mieście, ale także o losach Mistrzostwa Polski. Nie tak się jednak potoczyła dalsza historia wielkiej łódzkiej sagi piłkarskiej. Mistrzowskie tytuły okazały się właściwie dla obydwu klubów początkiem drogi ku upadkowi i to niestety nie tylko w przenośni...

Ełkaesiacy XXI wiek przywitali na drugim poziomie rozgrywkowym, Widzewiakom zaś w nowym tysiącleciu ani razu nie udało się nawet zająć miejsca w górnej połowie tabeli na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Dosyć szybko podzielili też los lokalnych rywali i dzięki temu mogliśmy w Łodzi doświadczyć czegoś dotąd nieznanego – derbów w (jeszcze wtedy) II lidze. W sezonach 2004/05 i 2005/06 ŁKS oraz Widzew rywalizowały na drugim froncie, kończąc zresztą ten drugi "wspólnym" powrotem do elity.

W kolejnych dwóch cyklach zmagań mistrzowskich derby toczyły się zatem ponownie tam, gdzie ich miejsce. Sezon 2007/08 zakończył się spadkiem drużyny ze wschodniej części Łodzi, na co wpływ miał zapewne także wynik wiosennego meczu z rywalem zza miedzy. Choć, podobnie jak dziesięć lat wcześniej, nie przesądzał ostatecznie o niczym (do zakończenia rozgrywek pozostawało bowiem aż pięć kolejek; Widzew zanotował jeszcze m.in. wstydliwą porażkę na własnym stadionie ze zdecydowanym outsiderem, zdegradowanym już Zagłębiem Sosnowiec), to jednak zwycięstwo drużyny z zachodniej części miasta włókniarzy, które pozwoliło dogonić w ligowej tabeli derbowych przeciwników, dodało im bez wątpienia wiatru w żagle.

Po przerwie trwającej jeden sezon ponownie mogliśmy się emocjonować łódzkim dwumeczem, niestety po raz trzeci na drugim szczeblu rozgrywkowym, czyli (wtedy już) w I lidze. To akurat wyłącznie dzięki "karnemu powtarzaniu" sezonu na tym poziomie przez Widzew. Gdyby bowiem nie afera korupcyjna zespoły nie zagrałyby przeciwko sobie. Mecz z rundy rewanżowej, rozegrany w marcu 2010 roku był szęśćdziesiątym w historii ligowych potyczek "o władzę" w naszym mieście. Na kolejne zmagania derbowe czekaliśmy do sezonu 2011/2012. Jesienią Łódzki Klub Sportowy odniósł wyjazdowe zwycięstwo 1:0. Wiosną mecz zakończył się remisem 1:1. Były to ostatnie jak do tej pory starcia rozegrane na szczeblu centralnym. Później z drużynami z naszego miasta było już tylko źle lub bardzo źle...

W roku 2013 swoją historię "na nowo" rozpoczął ŁKS, a dwa lata później jego los podzielił Widzew. Łódzkie kluby rozpoczęły ciężką drogę powrotu na szczyt od IV ligi (piąty poziom rozgrywkowy). W bieżącym sezonie znów kibice piłkarscy w Łodzi doświadczać mogą w związku z tym czegoś dotąd nieznanego, czyli derbów w III lidze (czwarty poziom rozgrywek). Derby Łodzi nr 63, rozgrywane przy Al. Unii, choć na pewno nie powalały poziomem piłkarskim, to jednak do końca trzymały w napięciu i zakończyły się podziałem punktów. Przed nami kolejne spotkanie pomiędzy dwoma rywalami z piękną historią. Szkoda, że na tak niskim szczeblu rozgrywkowym. Jeszcze bardziej szkoda, że, po raz kolejny już, bez udziału kibiców gości – w końcu to głównie dla kibiców zawodnicy walczą na zielonej murawie. A z pozytywów? Na pewno fakt, że mecz może mieć kolosalne znaczenie dla awansu którejś z drużyn do II ligi (choć trzeci chętny do awansu o szczebel wyżej zapewne tanio skóry nie sprzeda*). Bez wątpienia też to, że mecz po raz kolejny zagości na ekranach TVP 3, a na stadionie obejrzą go kibice w liczbie godnej ekstraklasy.

Derby to jednak derby – mecze inne niż wszystkie, jedyne w swoim rodzaju. Najbliższemu starciu pewnego smaczku dodaje fakt, iż ostatni rozstrzygnięty mecz derbowy to ten z 2011 roku. Można by rzec (chociaż zdaję sobie sprawę z pewnego nadużycia – wszak przez 4 sezony nie było "bitew"), że od tego czasu władzę w Łodzi "sprawuje" ŁKS, a zdobył ją wówczas na stadionie najbliższego rywala. Jak będzie po meczu nr 64?! Ja osobiście mam tylko nadzieję, że na kolejne derby będziemy musieli znów chwilę poczekać... To by bowiem oznaczało, że jeden z zasłużonych łódzkich klubów będzie o krok bliżej ekstraklasy, a co za tym idzie kibice będą bliżej powrotu wielkiej łódzkiej sagi piłkarskiej tam gdzie jej miejsce – czyli do elity :-)

No właśnie, ale swoją drogą to, czy owa numeracja spotkań derbowych jest właściwa? W oficjalnych rozgrywkach ŁKS mierzył się bowiem z Widzewem jeszcze trzykrotnie. Starcia miały miejsce w sezonach 1979/80, 1980/81 i 1983/84 w ramach Pucharu Polski. Ciekawostką jest fakt, iż Ełkaesiacy mają na Widzewiaków patent w tych rozgrywkach. We wszystkich bowiem trzech starciach Biało-Czerwono-Biali eliminowali lokalnych rywali.

Za każdym razem dokonywali tego na tym samym etapie rozgrywek (w 1/8 finału), odprawiając z kwitkiem rywala, który znakomicie spisywał się w ligowych rozgrywkach i europejskich pucharach. Dla równowagi tylko wspomnę, iż Widzew pozostaje "hegemonem" derbów na drugim poziomie rozgrywkowym – ani razu nie został pokonany na tym szczeblu.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka... Nie raz i nie dwa zdarzało się, że w derbowych spotkaniach zawodnicy i trenerzy stawali po obydwu stronach barykady. Ale zdobyć bramkę zarówno dla Widzewa, jak i dla ŁKS, w "bitwie o Łódź" to już nie lada wyzwanie. W całej historii ligowej walki o dominację w mieście włókniarzy tylko dwóm piłkarzom udała się ta sztuka. Pierwszy dokonał tego Dariusz Podolski, urodzony zresztą w Łodzi, który w meczu nr 31 (trzymając się “oficjalnej” numeracji) zdobył bramkę dla Łódzkiego Klubu Sportowego, dającą gościom remis (Widzew-ŁKS 1:1, 16.09.1989). Dla ekipy Widzewa trafienie zaliczył niemal dokładnie pięć lat później (mecz nr 39), pokonując bramkarza gospodarzy z rzutu karnego i wyrównując stan meczu na 1:1 (ŁKS-Widzew 2:4, 18.09.1994). W spotkaniu tym nie zagrał, pauzujący bodaj wówczas za czerwoną kartkę z poprzedniej kolejki, Zbigniew Wyciszkiewicz. Oglądając wówczas mecz z trybun (jak​ mniemam) nie podejrzewał pewnie, że pójdzie w ślady swojego starszego kolegi z drużyny? ;-) Niespełna dwa lata później (mecz nr 43) wykonał pierwszą część “zadania”, a jego gol zapewnił Widzewowi punkt (ŁKS-Widzew 1:1, 31.07.1996). Nieco ponad trzy lata później (mecz nr 49) uzupełnił “brakujący skalp” zdobywając tym razem bramkę dla ŁKS (ŁKS-Widzew 2:3, 27.10.1999).

Zbigniew Wyciszkiewicz zapisał się zresztą w annałach z jeszcze​ jednego powodu. Jest jedynym piłkarzem, który zdobył Mistrzostwo Polski w barwach obydwu łódzkich klubów!

 

* no chyba, że jednak na tym awansie w ogóle mu nie zależy ;-)

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy jesteś za przyjęciem przez Łódź imigrantów w ramach systemu relokacji w Unii Europejskiej?




Oddanych głosów: 1527